Teraz Czytasz
Dobre życie z lumpa. Odzież używana.

Dobre życie z lumpa. Odzież używana.

Czy możliwe jest zarabianie na handlu markową używaną odzieżą kupowaną w second handach? Tak, tylko trzeba wiedzieć czym charakteryzuje się seria danej marki, aby nie dać się złapać na podróbki. Oni to potrafią. Kim są „łowcy okazji” w lumpeksach?

Moda na vintage

Dziś kupowanie używanych ubrań stało się bardzo modne. Bynajmniej nie ze względów tylko ekonomicznych, ponieważ czasem rzecz z lumpeksu jest w cenie nowej z wyprzedaży w popularnych sieciówkach. Chodzi przede wszystkim o wyszukanie nietuzinkowych, jeszcze mało popularnych marek. Konkretnych serii, często unikatów, które najczęściej są produkowane z dobrych gatunkowo materiałów.

Jeszcze kilka lat szczytem marzeń było kupno produktów firm takich jak Adidas, Nike, Puma, H&M, Atmosphere, New Look, a Zara, Tommy Hilfiger były wisienką na torcie dla łowców okazji. Teraz modny jest vintage, unikatowe kolekcje ubrań z danego okresu np. lata 50-70 czy 80-90. Niezwykle istotny jest „ ekologiczny” aspekt Ponowne wykorzystywanie ubrań, np. do produkcji jeansu wykorzystuje się duże ilości wody.  „Trendy” jest kupowanie go z drugiej reki. A poza tym upcycling design – kupowanie używanych ubrań z dobrej jakości materiału i przerabianie ich.

Łowcy okazji

Od kilku lat pojawiła się moda na handel używanymi ubraniami w internecie, niby nic nowego, a jednak. Przestało chodzić o ilość. W tej chwili jakość jest wyznacznikiem wartości danej rzeczy. I to jakość różnie interpretowana. – Buty, torebki ze skóry, nawet te trochę podniszczone, znikają pierwszego dnia. Właśnie ze względu na surowiec, z którego są zrobione- mówi ekspedientka jednego z jarocińskich second handów.- Klienci i owszem zwracają uwagę na markę. W tym przypadku jednak materiał jest najważniejszy. Swetry kaszmirowe, płaszcze wełniane itd.

Wyznacznikiem jakości może być także czas, w jakim dana rzecz powstała, a dokładnie w jakim stylu , czy nurcie modowym. Wytrawni, doświadczeni „szperacze” potrafią wśród setek ubrań wypatrzeć koszulkę limitowanej edycji z lat 50.

Ubrania są jak sztuka

Popularną w danym kręgu zainteresowań np. streetwear (moda miejska). Następnie sprzedać ją z zyskiem już nie na Allegro, czy innych portalach aukcyjnych a w grupach „zainteresowań” na Facebook. Gdzie członkowie poszukują konkretnych fasonów i oglądając te oferty, zrozumieją cenę, to ułatwia handel.

Eryk jest licealistą w poznańskim liceum, ma 18 lat. Modą interesuje się od dawna. Jest fanem szeroko pojętej „mody miejskiej”. W Jarocinie mieszka jego rodzina, czasem w czasie odwiedzin przedszkolu lokalne lumpeksy. W second handach szuka konkretnych marek np. uszytych w USA w latach 80-90 i wcześniej. Marzy o znalezieniu Lewisów 501 wyprodukowanych w USA w latach 50. W Polsce praktycznie nie do zdobycia. Swoją wiedzę na temat mody czerpie głównie z internetu. Lubi kolekcjonować ubrania. Jego ulubionym miastem jest Berlin, z nim wiąże swoją przyszłość. To także dla niego niewyczerpane źródło inspiracji i modowych nowinek.

Czego poszukują?

Lubię ubrania, które da się nosić wszędzie, nie tylko na wybiegach. Takich właśnie poszukuję. Od kilku lat obserwuję ogromne zainteresowanie wyszukiwaniem pojedynczych, unikatowych rzeczy, a następnie sprzedawanie ich w sieci. Ja zajmuję się tym od dwóch lat. Trzeba mieć ogromną cierpliwość, determinację i wiedzę żeby to robić. Czasem można 6 godz spędzić na przeszukiwaniu „wieszaków” i wrócić z pustymi rękami. A czasem wejdziesz przypadkowo do jakiegoś lumpeksu i „perełka” sama wpadnie ci w ręce.- opowiada chłopak- Nie chodzę pierwszego dnia rano, kiedy jest nowy towar.  Wtedy na otwarcie przed sklepem czeka kilkadziesiąt osób. Ale rok temu w czasie wakacji, kiedy poświęciłem temu sporo czasu i uwagi, znalazłem ubrania. Prawdziwe unikaty.  Na sprzedaży których zarobiłem około 2.5 tys. złotych. Zaczynałem od marek strettwerowych- wspomina Eryk- teraz poszukuję ubrań z lat 90 i starszych wyprodukowanych w USA. Marek popularnych w tych latach. T-shirty, na których były robione nadruki- marki Champion, Nike z tego okresu. Jeśli coś ma dla mnie jakąś wartość, to po prostu traktuje to jako egzemplarz kolekcjonerski i nie sprzedaję go. Zatrzymuję dla siebie.

Kolekcja Eryka jest dość bogata należą do niej min. spodenki marki Lewis wyprodukowane w Japonii przy współpracy z innymi projektantami. – Jest kilka egzemplarzy tego modelu na świecie, ja je kupiłem za 20 zł., a w ubiegłym roku znalazłem w internecie ten model za kilkaset dolarów. Moja najlepsza transakcja? Koszulka włoskiej firmy Stone island kupiona za 1,40 zł. a sprzedałem ją za 320 zł.

Kto pierwszy ten…

Ma większe szanse na znalezienie czegoś wartościowego. A coraz trudniej coś ciekawego znaleźć. Wyszukiwanie ubrań w lumpeksach cieszy się obecnie sporym zainteresowaniem również wśród młodzieży. – Nie mogłam wyjść z podziwu, kiedy w czasie moich ostatnich „lumpkowych zakupów” zaobserwowałam dwóch nastolatków, którzy bardzo wnikliwie oglądali torebkę Louis Vuitton. Interesuje się modą, znam tę markę, ale wiedzy tych chłopaków mnie bardzo zaskoczyła. Porównywali detale charakterystyczne dla danej kolekcji, szukali w internecie, co też nie jest takie proste, trzeba wiedzieć gdzie.- opowiada jarocinianka, pani Małgosia.- Kupili torebkę za20 – 30 zł. Ciekawa jestem czy była oryginalna, bo wtedy jej cena może osiągnąć nawet 4 tys. zł.

Czy jest jakaś recepta na znalezienie czegoś wyjątkowego?

Eryk uważa, że to loteria- Trzeba po prostu przejrzeć wieszak po wieszaku, wszystkie ubrania np. w dziale męskim, ja tak robię. Jak najszybciej, żeby nie tracić czasu. Patrząc na całość i na metki.

W jarocińskich sklepach z używaną odzieżą jest podobnie. Zawsze w dniu dostawy nowego towaru, każdy sklep innego dnia, pod second handem stoi stały skład kolejkowiczów. „ Polują” na okazję sami albo w grupie. Na podziw zasługuje sprawność i szybkość z jaką przeglądają towar. – Zanim Ty zdążysz pomyśleć, rozejrzeć się za koszykiem oni już przerzucają wieszaki. Nie wychodzą z jakimiś wielkimi zakupami. Jedna koszulka, dwie, jakieś rękawiczki. 15- 30 min maksymalnie i już ich nie ma. Jak zobaczyłam pierwszy raz jak oni to szybko robią, to po prostu stanęłam i patrzyłam. Nie mogłam sama niczego oglądać. Trochę to wyglądało jak wyścig, kto pierwszy ten lepszy.- opowiada jedna ze stałych klientek jarocińskich lumpeksów.- Regularnie przychodzę, jak mam czas to w dniu towaru. Też nie kupuję tyle co kiedyś, szukam ciekawych wzorów i znanych projektantów. Musi mi się to przede wszystkim podobać, bo nie sprzedaję tych ubrań tylko je noszę. Wolę zakupy w ciszy i spokoju, a tu czasem można dostać wieszakiem albo narazić się komuś jak się złapie tę samą kieckę- żartuje kobieta.

Rynek sprzedaży odzieży używanej w internecie

Są tacy, którzy sprzedają duże ilości, mają sklepy internetowe z używaną odzieżą i oficjalnie handluj oraz tacy którzy chcą oszukać” fiskusa”- sprzedają ubrania jako „wyprzedaż swojej szafy. Druga grupa to faktycznie prywatne osoby, które pozbywają się ubrań, w których już nie chodzą.

Największym zainteresowaniem cieszą się zestawy dla dzieci. Ci którzy wyszukują ubrań w lumpeksach po to by je sprzedawać, ale nie są „łowcami okazji” wybierają sieciowe marki jak H&M, Zara, Vero Moda. -Raz kupiłam nowy top z koronką Vero Moda za 80 gr. Miał metkę. Sprzedałam za 29 zł. Generalnie nie kupuję spodni. Nigdy! Wiem co idzie. Tuniki, sweterki, bluzeczki, spódniczki. Kupuję maksymalnie do 12 zł. I sprzedaję wtedy za 25 zł. Jeśli kupię coś za 7 zł to sprzedaję za 15 lub 19. Mam ponad 400 komentarzy i wszystkie pozytywne. Klientki zadowolone- wymienia się doświadczeniami na blogu jedna z osób handlujących.

Da się na tym zarobić?

W Jarocinie działa obecnie siedem dużych sklepów z używaną , wszystkie cieszą się sporym zainteresowaniem. Ale jeśli zajrzymy na strony mediów społecznościowych , głównie Fb i polubimy różne grupy „wyprzedażowe” to bardzo szybko zaczniemy otrzymywać posty zachęcające nas do odwiedzenia tej czy innej „szafy”, która się wyprzedaje na wiosnę, zimę, czy po prostu ktoś wymienia garderobę. Rzeczy są sfotografowane, pomierzone,a w razie pytań bardzo szybko dostajemy odpowiedź. Tajemnicą poliszynela pozostaje fakt, czy to faktycznie „szafa” danej osoby, czy po prostu chwyt reklamowy, bo tak łatwiej -od pierwszego właściciela-sprzedać.

„Lumping” uzależnia

„Lumping” jako parafraza „shoppingu” (zakupy w lumpeksach)dla niektórych stały się nie tylko formą zarobkowanie, ale także sposobem spędzania czasu.- Spotykamy się z koleżankami, wspólnie robimy zakupy, nawet nie dla siebie tylko dla rodziny. Rozmawiamy, żartujemy chyba żadna z nas specjalnie ubrań nie potrzebuje. Ale jest adrenalina jak tu przychodzimy, ciekawe co uda się znaleźć? – opowiada pani Wanda, mieszkanka Jarocina, babcia Zosi i Kuby- Nazbieramy tych ubrań, to co każdej się spodoba, a potem oglądamy, przymierzamy, wymieniamy się. Kupujemy coś, ale na pewno nie tyle ile wyszukałyśmy.

Second hand, lumpeks, ciuchland nie jest już dziś synonimem braku pieniędzy czy biedy, jest symbolem kreatywności, mody retro lub vintage. Dla cierpliwych, znających się na rzeczy, mających czas może stać się także źródłem zarobku. Może warto spróbować?

Jaka jest twoja reakcja?
Ale Super!
1
Ciekawy
2
Pomocny
0
Smutny
0

© 2019 magazynona.pl - wszelkie prawa zastrzeżone.

Do Góry