Teraz Czytasz
Modeling to nie bajka. Trzeba mieć twardy tyłek

Modeling to nie bajka. Trzeba mieć twardy tyłek

Dziewczyna w drodze

Wróciła z Pekinu, wcześniej była w Szanghaju. Spalone włosy, spuchnięta twarz, czy to cena jaką płacą wszystkie modelki za piękne zdjęcia w topowych magazynach ? Jak wygląda świat modelingu opowie Edyty Szymczak z Jarocina, która rozpoczęła karierę modelki w Chinach.

Dziewczęce marzenia

Po skończeniu szkoły nie wiedziała co chce robić w życiu. Profil biologiczno-chemiczny otworzył jej drzwi do studium farmaceutycznego. Jednak po uzyskaniu tytułu technika zdała sobie sprawę, że nie chce „być zamknięta” w aptece, ciągnie ją gdzieś dalej. Pracowała jako sprzedawca i zastępca kierownika w poznańskiej Awenidzie. W sklepie z odzieżą – Only. – W pewnym momencie stwierdziłam- wspomina Edyta -że się za bardzo „zasiedziałam”. Muszę iść dalej, poszukać wreszcie czegoś dla siebie. Przygodę z modelingiem zaczęłam jak większość – w liceum z przyjaciółką robiłyśmy sobie zdjęcia, obie byłyśmy zafascynowane fotografią, modelingiem i zapełniałyśmy strony swoimi podobiznami. To chyba było bardziej jak dziewczęce marzenia, trochę zabawa. A jednak…

Początek drogi

Zaczęła pracę jako modelka, w zeszłym roku, w lipcu podpisała kontrakt z agencją GaGAModels z Poznania. Na razie pracowała tylko w Azji – w Chinach „robiła” wybiegi i sesje fotograficzne. Ostatnio Fashion Weeek w Szanghaju. Brała udział w czterech pokazach. Europa jeszcze czeka.

Mam 22 lata, pomyślałam, że jak nie teraz to kiedy! Ciągle się uczę, zdobywam doświadczenia. Na szczęście nie mam problemu z językiem angielskim, to w tej pracy podstawa. Pojechałam do Pekinu i zaskoczyło, komunikacja z ludźmi z całego świata, polskiego praktycznie nie używam, gdyż Polek jest bardzo mało. Debiut? Sesja zdjęciowa z przełomu roku 2017/2018 , na kontrakcie w Chinach. Nieoficjalny początek – wrzuciłam swoje zdjęcia na Max Models, portal na który wrzucają portfolio ze swoimi pracami wszyscy z branży, odezwała się do mnie Monika Kasprzak, fotografka, z którą zresztą do dziś się przyjaźnię. Zrobiłyśmy razem dużo zdjęć.

Najtrudniejsze w byciu modelką…

Chyba nie do końca zdawałam sobie sprawę, że to taka trudna profesja, rzeczywistość mnie zweryfikowała – śmieje się Edyta – dieta oczywiście, choć u każdego wygląda inaczej. Każdy wie na co może sobie pozwolić. Jednak w modelingu nikt nie patrzy na wagę chodzi o wymiary: biust: im mniej tym lepiej, talia: 60- 62 cm , biodra max. 90-91.

Sama w diecie stara się unikać mąki, cukru, tłuszcze, choć tak naprawdę pozwala sobie na wszystko – ze zdrowym rozsądkiem.

Dużo trudniejsza jednak jest …samotność. – W samolocie z Moskwy do Szanghaju, dotarło tak naprawdę do mnie, że lecę tam sama. Nikogo nie znam. Nie wiem co mnie czeka. Jakiś zarys miałam, że to będą kastingi, ale mogłam sobie to tylko wyobrażać. Leciałam na kilka miesięcy do kompletnie obcych ludzi, siedziałam w samolocie, żadnej znajomej twarzy, to był pierwszy raz kiedy miałam być odseparowana na tak długo od rodziny, z którą jestem bardzo zżyta. Pozostawał tylko internet i to nie do końca, ponieważ w Chinach nie działa Facebook, blokują całe Google. Żeby funkcjonować w internecie jaki my znamy, trzeba mieć specjalny program – VPN, która nie zawsze działa.

Wpadłam w panikę, płakałam. Bardzo dotkliwie poczułam, że jestem skazana na siebie. Poczułam się jak opuszczona pięciolatka.

W miarę upływu czasu poznaje się ludzi, losowo przydzielonych do mieszkania – wynajętego przez agencję, w którym spędza się kilka miesięcy na kontrakcie, spotyka modeli i modelki z całego świata. Mimo wspólnych chwil, to są obcy ludzie i nadal brakuje wszystkiego co znane, co jest oswojone.

Na pierwszym kontrakcie Edycie bardzo trudno było się z tym pogodzić, na drugim było już lepiej, wiedziała czego może się spodziewać. Pomyślała, że musi się przełamać, zmusić, wykorzystać chwilę.

Ciało jest narzędziem

Praca na planie: to modelka i tłum ludzi. Fotograf, pomocnicy fotografa, makeup-artist, kilkanaście osób. W Chinach bardzo mało ludzi z obsługi mówi po angielsku, nie ma się do kogo odezwać. Czasem ciężko jest się dogadać. Trzeba spędzić kilka godzin z osobami, dla których jesteś „żywym manekinem”. – Zdawałam sobie z tego sprawę, słyszałam, że tak jest, ale to chyba jest dla mnie najtrudniejsze, to naruszanie mojej przestrzeni intymnej. Musisz przestać traktować swoje ciało osobiście, na planie jest tylko narzędziem pracy. Nie ma się nic do powodzenia. Stoi się na zdjęciach, podchodzi ktoś włoży palec do oka, poprawi pierś w sukience, nie pyta. Trzeba się nauczyć ogromnego dystansu do siebie, wiedziałam, że tak wygląda praca modelki, ale zaskoczyło mnie to. Choć z biegiem czasu coraz lepiej sobie z tym radzę.

Lakier do paznokci na ustach, spuchnięta twarz, spalone włosy… to tylko niektóre przykłady wyzwań z jaki mierzą się modelki. Idą do pracy – na zdjęcia, nikt nie informuje co w danej chwili kładzie im na twarz, nikt nie pyta o zgodę. – Ostatnio poproszono mnie o zgolenie włosków na twarzy. Nie chodzi o zarost, tylko o ten „puszek” np. na policzkach – nie zgodziłam się. Jeśli chodzi o taką dużą ingerencję np. obcinanie włosów, to pytają, ale nie modelkę tylko agencję. Nakładano mi już tony kleju na twarz, kosmetyki, które nie do końca do tego służą – liczy się efekt, który chce osiągnąć fotograf, nie dobro modelki. Jesteś materiałem, oni za ciebie płacą, a ty przychodzisz do pracy. Ostatnio miałam nakręcone włosy na druty i prostowane prostownicą. Kiedy po powrocie do domu brałam prysznic to w całej łazience czuć było spalone włosy, nie mogłam ich rozczesać.

Zobacz również

Krew, pot i łzy

Wyreżyserowane show w telewizji, zdjęcia na Instagramie, które pokazują pracę modelek i modeli to nie jest rzeczywistość. Tak naprawdę jest ostra rywalizacja, szczególnie między poszczególnymi agencjami, i bardzo ciężka praca. – My w agencji raczej się wspieramy, dzielimy przeżyciami, dopingujemy – opowiada Edyta.

Poznałam jednak w Szanghaju Polkę, dziewczyny z jej agencji, które nie pracowały z zazdrości podbierały jej rzeczy z walizek. Wracała późno z pracy i nie mogła wziąć prysznicu, ponieważ specjalnie odkręcały ciepłą wodę w sąsiedniej łazience i u niej nie leciała. Dolewały farby do szamponu…

Zazwyczaj agencje przed przylotem promują modelki, pokazując zdjęcia, szukają pracy, konkretnych zleceń, jednak nie zawsze się to udaje. Na pierwszym kontrakcie, Edyta przez pierwsze dwa tyg nie pracowała – chodziła na kastingi. Wszystko zależy od doświadczenia, portfolio, specyfiki rynku i szczęścia. Płaca to stawka godzinowa za faktycznie przepracowany czas np. udział w sesjach zdjęciowych, pokazach. Pieniądze są wypłacone modelce na koniec kontraktu. Jednak najpierw musi spłacić agencji kredyt: koszty hotelu, transportu, utrzymania. Jeśli modelka nie pokryje kredytu swoją pracą, to nie musi go spłacać, ale także wraca bez pieniędzy. Jest to bardzo niestabilna forma zarobkowania. Na jednym kontrakcie możesz dużo zarobić, na innym wcale.

– Na obu kontraktach pokryłam mój kredyt. Dostaje się na koniec rozliczenie, ile co kosztowało i ile się zarobiło Z Szanghaju wróciłam z pieniądzmi, nie była to wielka kwota, ale nie spodziewałam się tego, to był mój pierwszy kontrakt, a na takim chodzi głównie o zdobycie doświadczenia i sprawdzenie, czy w ogóle chce się to robić. To jednak kilka miesięcy życia. Na drugim kontrakcie już było lepiej, na pewno miałam inne nastawienie. Sesja dla chińskiego Harpers Bazar ( jedno z najbardziej prestiżowych pism modowych na świecie), dziewięć opublikowanych zdjęć w dziale do makijażu oprócz tego do topowych tytułów: Cosmopolitan, Elle. Dzięki temu rozbudowałam swoje portfolio, to bardzo ważne w pracy modelki – opowiada Edyta.

Edyta w drodze

Edyta ma wsparcie pięciu starszych sióstr – przyjaciółek, mama jej bardzo kibicuje. Chłopak tylko czasami pyta czy ktoś jej nie podrywa, ale namawia, żeby spełniała marzenia. Bardzo się cieszy, że w tym roku będzie piekła pierniczki w domu.  Tu spędzi święta, bo rok temu w tym czasie była na kontrakcie.

– Nie zależy mi na robieniu kariery w modelingu, to nie jest sens mojego życia. – mów Edyta. – To co teraz robię, ma mi pomóc poznać siebie, otworzyć drzwi… do nie wiem czego, szukam jeszcze. Przygoda, wyzwanie, uczą jakim być człowiekiem, jak funkcjonować wśród obcych, inspirują. Spotykam fantastycznych ludzi. Cieszę się że zrobiłam super zdjęcia, które będą paniątka, pokażę swojemu dziecku i powiem: to mama, taka była, takie fajne rzeczy robiła. Modeling to tylko etap w drodze. Świat, w którym wyrabia się charakter, ponieważ żeby się w nim odnaleźć i utrzymać trzeba mieć naprawdę „stalowy tyłek”.

Jaka jest twoja reakcja?
Ale Super!
0
Ciekawy
0
Pomocny
0
Smutny
0

© 2019 magazynona.pl - wszelkie prawa zastrzeżone.

Do Góry