Szyła dla księżnej, Lady Gagi i Beyonce

Razem z koleżanką uszyła kreacje dla księżnej Cambridge – Kate, żony księcia Williama, w których wystąpiła na ślubie jego brata. Szyła suknie dla Beyonce, Lady Gaga i Kylie Minogue. Realizowała projekty Dawida Komy, teraz pracuje dla jednego z najsłynniejszych domów mody na świecie- Aleksandra McQueena.

Zaczęło się zwyczajnie

Agnieszka Borkiewicz ma 36 lat. Urodziła się w Jarocinie. Od 12 lat mieszka w Londynie i pracuje jako krawcowa – prowadzi jednoosobowa firmę.

Skończyła jarocińska szkołę zawodową o kierunku krawieckim. Ostatnim miejscem pracy w Polsce był zakład Interelkan. Wyjechała na dwa miesiące, żeby zarobić na wakacje i… została. Życie na emigracji jest bajką tylko dla tych, którzy nigdy tam nie byli. – Zaczęłam od pracy w londyńskiej fabryce, tak samo ciężko jak w Polsce, tylko pieniądze inne, ale za to życie w Londynie dużo droższe- wspomina Agnieszka.- Tak naprawdę pierwsze pieniądze odłożyłam po kilku miesiącach i wcale nie taką sumę jak się spodziewałam, ale coś mnie ciągnęło żeby zostać.

Przyszedł kryzys, została w domu bez pracy i zaczęła szukać czegoś na własną rękę, już nie w fabryce. Znalazła pracę u Polki, która zbierała zlecenia od mniej znanych projektantów, tak zaczęła się przygoda ze światem mody. Pracowała tak przez rok, uczyła się – To było inne krawiectwo, wiedziałam ile jeszcze nie potrafię, ile pracy muszę w to włożyć. Ciężkiej pracy, bo to bardzo wymagający rynek i trzeba być naprawdę dobrym, żeby się przebić. Później były kolejne małe pracownie. Zdobywała praktykę , poznawała świat „wielkiego szycia na wybiegi”.

Beyonce, Lady Gaga i Kylie Minogue

Pierwszym znany projektantem, dla którego Agnieszka zaczęła pracować był David Koma, bardzo wymagający technicznie modowy wizjoner, który szturmem zdobywa wybiegi. Projektuje min. dla Beyonce, Lady Gaga i Kylie Minogue. Zasłynął z kolekcji odważnych sukienek o wyrazistych, skomplikowanych wzorach, bardzo trudnych do uszycia.

Agnieszka w swoim zawodowym CV ma wpisane, że szyje bardzo dokładnie, ma wizje, potrafi odczytać intencje projektanta. Wykorzystała te umiejętności by zrealizować projekt „nie do uszycia”- To był naprawdę bardzo trudny do realizacji projekt. Kurtka – gorset. Łączenie różnych materiałów: skóry, cienkich, delikatnych tkanin i fiszbin. W zamyśle projektanta wyglądało to bardzo ciekawie, ale nie wychodziło, po prostu nie dało się tego uszyc tak, by idealnie spasować wszystkie elementy. Wtedy mnie poproszono o pomoc. Zaczęłam „kombinować”, próbować różnych rozwiązań. „Wciągnęło” mnie to! Uszyłam tę kurtkę i chyba właśnie od tego momentu poczułam, że to jest właśnie to. Znalazłam swoje miejsce. Chociaż miałam jeszcze wiele wątpliwości, bałam się, że nie poradzę sobie językowo. Postanowiłam jednak zawalczyć o siebie, o swoje marzenia- wspomina Agnieszka.

Aleksander McQueen

Krawcowe, które szyją dla znanych projektantów, czy domów mody są umieszczone w specjalnej, branżowej bazie danych. Dane kontaktowe Agnieszki już też tam są. Kiedy ktoś poszukuje krawcowej do realizacji jakiegoś zlecenia albo na zastępstwo, kontaktuje się najczęściej emailowo.

Tak Agnieszka trafiła do jednego z najbardziej znanych na świecie domów mody, Aleksandra McQueena. – Myślałam, że zostanę tylko na kilka dni. Minął tydzień, następny, pracuję do dziś. Na próbę dostałam do uszycia płaszczyki dzieci Sary Burton (asystentka Aleksandra McQueena, projektantka, obecnie dyrektor domu mody przyp. red.). Była bardzo zadowolona, to były śliczne maleńkie ubranka. Byłam zaskoczona kiedy Sara po dwóch miesiącach w czasie powrotu z Paryża podeszła do mnie i podziękowała, pamiętając moje imię. Tam pracuje mnóstwo osób, a ja jestem tylko krawcową- wspomina Agnieszka. – Początki u McQueena nie były łatwe, to krawiectwo z najwyższej półki, dużo dokładnego, często ręcznego szycia. Nie poddawałam się, zawsze chciałam pracować bezpośrednio dla projektanta i chyba ta myśl, dodała mi siły i udało się. Uczę się czegoś nowego przy każdym projekcie, tak jest zawsze. Nigdy nie możesz sobie powiedzieć, że umiesz wszystko, bo wtedy to koniec.

W pracowni mistrza

Pracuje 8 godzin dziennie, zwykle od 10 do 18 chyba, że są pokazy wtedy po prostu trzeba wszystko przygotować, nikt nie zwraca uwagi na godziny pracy. Jest jedyną Polką „ na stałe”, czasem „wpadają” inne na jeden dwa dni, ale głownie szyją Ukrainki, Rumunka, Rosjanka, Norweżka, Włoszki i Jamajka. – Panuje spokojna, przyjazna atmosfera. Dużo ze sobą rozmawiamy, naprawdę mam komfortowe warunki pracy – mówi Agnieszka.

Jaka jest droga realizacji projektu? Najpierw krawcowa dostaje jego opis, z dokładnymi formami-wzorami według których później robi wykrój. Specyfikację materiałów, z których jest uszyty. Musi sama sobie wszystko wybrać, wyszukać. Pracuje na manekinie modela np. Kate Middleton, dla której Agnieszka szyła kilka sukienek. Manekin zostaje wcześniej przygotowany według wymiarów, krawcowa „ nie bierze miary”. – Bardzo często musimy poprawiać, dobrze jeżeli trzeba zwężać, ale jeżeli coś jest za małe, to szyjemy po prostu drugi raz. Wiemy dla kogo przygotowujemy ubrania, ale nie spotykamy tych osób osobiście.

Jestem szczęśliwa

Czasem tylko jak rano idę do sklepu po pieczywo i przy kasie leży angielska gazeta, widzę Kate w „mojej” sukience czuję się dumna, to miłe.- mówi Agnieszka, uśmiechając się. Jest zadowolona ze swojej pensji, dobrej jak na angielskie, jak na polskie warunki – bardzo dobrej. Udaje się coś odłożyć. Trzeba jednak pamiętać, że koszt życia w Anglii, a szczególnie w Londynie, nawet w stosunku do zarobków jest bardzo wysoki.

Największe trudności? – Często jest tak, że wizja projektanta rozbiega się z rzeczywistością. Nie da się fizycznie zrealizować jego koncepcji, trzeba to z nim przedyskutować, nie zawsze możemy się kontaktować bezpośrednio. W tej branży jest tak, że każdy odpowiada za swoją część procesu, każdy ma swoją „ działkę” i obowiązuje określona procedura. Nie mogę wstać od maszyny i iść do Sary z pytaniami. Tak to nie działa.

Ubrania z najwyższej półki

Projekty, które szyje Agnieszka należą do tzw. luksusowego krawiectwa. Powstają na zamówienie dla konkretnego klienta i często są prawdziwymi dziełami sztuki. Charakteryzują się wysoką jakością materiałów i wykończeń. Często są szyte ręcznie. Osiągają niebotyczne ceny od kilku, kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy funtów w przypadku sukien ślubnych. Ostatnio jej koleżanki z pracy leciały do Miami. Pracowały przy sukni ślubnej Selany Williams- Okazało się, że jest dużo za duża i trzeba uszyć nową. Często wymagania klientów są bardzo zaskakujące. Agnieszka dostała ze względu na swoje krawieckie umiejętności, ofertę pracy w Arabii Saudyjskiej- sukienka naszywana kryształami Swarovskiego dla panny młodej i jej druhen. Jeden warunek, krawcowa nie może mieć tatuażu. Nie mogła pojechać.

Szyje dużo sukien , gorsetów, trafiają do niej najbardziej wyszukane projekty. – Pamiętam projekt, który szyłam i płakałam. Kurtka z materiału przypominającego foliowe torby na zakupy z supermarketu, wszystko się rwało. Bardzo długo szukałam sposobu jak to uszyć. Miałam momenty zwątpienia, ale jak już znalazłam sposób to sprawiało mi to frajdę. Projektant był zadowolony, dostałam zlecenie na kilka projektów z tego materiału. Sploty nitek do haftowania, skomplikowane zakładki, marszczenia, Agnieszka nazywa to „magią procesu tworzenia”. Nie robi zdjęć realizowanych przez siebie projektów, nie czuje potrzeby – Jestem prostą dziewczyną, szyję i idę do domu. Taka praca- mówi.

Na pokazie mody w Paryżu siedziała koło Salmy Hayek

Fashion Week Paryż 2018. Tegoroczny pokaz przygotowany przez Dom Mody Aleksandra McQeena to bardzo kobiece, kolorowe suknie z szalami i frędzlami przy rękawach. Agnieszka szyła jedną z nich.- Z góry jest ustalone długo przed wyjazdem co kto przygotowuje. Czasem w Londynie powstaje model, a właściwa kolekcja, około 50 %, jest kończona na miejscu w Paryżu. Jest około dwudziestu krawcowych. Pod naszymi drzwiami stoi ochrona, nie możemy robić zdjęć. Wszystko objęte całkowitą tajemnicą. W tym roku sukienka, którą szyłam była gotowa przed wyjazdem. Trzeba było jednak ją zwyciężyć gdyż modelka była za szczupła.

Ogromna odpowiedzialność

Każda krawcowa odpowiada za „swój” projekt. Musi go założyć na modelkę przed pokazem i sprawdzić czy wszystko pasuje. Ona za to odpowiada, ktoś inny za buty, biżuterię, torebkę. Każdy ma swoje zadanie, wszystko musi grać jak w zegarku. Z reguły każda modelka idzie raz, ale kiedyś miałam taką- wspomina Agnieszka- która szła dwa razy i w dodatku rozpoczynała pokaz. Musiałam ją reanimować i uspokajać, bo mdlała z nerwów.

Zobacz również

Czasem jest taki stres

W tym roku, z niedzieli na poniedziałek Agnieszka dostała do uszycia nową sukienkę. Na miejscu zostały tylko trzy krawcowe. W dodatku to nie był jej model, nie znała go wcześniej. Było bardzo trudno, sukienka wyszywane kamieniami, bardzo dużo ręcznego szycia.- Starałam się sama to zrobić. Nie chciałam nikogo pytać, one też robiły to pierwszy raz wszystkie byłyśmy już zmęczone. W takich momentach bardzo trudno odsunąć na bok zmęczenie, ogromny stres, presję czasu. Projekt po prostu musi być gotowy na rano. W czasie Fashion Week od czwartku do poniedziałku, bardzo intensywnie pracujemy, właściwie mamy tylko chwilę,żeby zobaczyć sam pokaz i może spotkać kogoś ciekawego, poprzednim razem siedziałam obok Salmy Hayek. -wspomina.

Pokazy kończą sezon. Później projektanci czekają na ich efekt, czyli na zlecenia od klientów, którzy wybierają modele z wybiegu, mogą zmienić kolor, dopasować rozmiar. Te projekty noszone na pokazie stanowią wzór, wiszą później w pracowni danego domu mody.

Szafa Agnieszki

Jak i gdzie się ubiera kobieta, która na co dzień obuje z ubraniami, dodatkami, o których większość z nas tylko czyta w magazynach albo ogląda w internecie. Agnieszka przyszła na spotkanie w bluzce „ od swojego pracodawcy”, z torebką Chanel, jeansy Lee, płaszcz od Castello. – Nie przywiązuje specjalnej uwagi do tego co na siebie zakładam. W Anglii ludzie rzadko zwracają uwagę na to co kto ma na sobie. Nie ma jakiejś presji, nie jesteś oceniany po tym jak wyglądasz – opowiada Agnieszka.

Nie przywiązuje dużej wagi do gromadzenia ubrań , owszem ma styczność z wieloma markami, często bardzo drogimi, ale – To tylko rzeczy, chyba już się trochę przyzwyczaiłam. Czasem otrzymujemy prezenty od projektantów, mamy także nasze wewnętrzne wyprzedaże tam możemy coś kupić dużo taniej. Nie sądzę, żeby ktoś mi tego zazdrościł. W Anglii nie wywołuje to jakiegoś większego zainteresowania. Nie szyję sobie ubrań, nawet niechętnie przerabiam i nie mam w domu maszyny do szycia. Wolę bardziej skomplikowane projekty, szyć dla kogoś.- mówi Agnieszka.

Zakupy w Anglii robi głównie w second handach i TK Maxx, za to w czasie pobytu w kraju kupiła w rodzimej sieciówce buty i sukienkę.

Przyszłość

Zawodowo – w najbliższej przyszłości suknia dla Kate Middleton, może kiedyś wróci do Davida Komy, bardzo lubi jego projekty: subtelne, kobiece, ale z pazurem- Są trochę takie jak ja, pewnie dlatego tak bardzo lubię je szyć i rozumiem intencje projektanta. Może jak się jeszcze bardziej rozwinę spróbuję szyć dla innych domów mody np. dla Chanel.

Prywatnie- Jeszcze do niedawna myślała tylko o Anglii, z nią wiązała swoją przyszłość i oszczędza na własne mieszkanie w Londynie.- Ale coś się zmienia. Widzę ten bałagan, właściwie moja praca jest tylko taka uporządkowana. Podoba mi się bardzo, lubię to co robię i na pewno chcę jeszcze tak pracować. Jednak coraz częściej wracając do kraju tęsknię. Zakochałam się w Polsce od nowa. Biegam ulicami Jarocina i czuję się tak dobrze.

Nie chce sama projektować woli realizować czyjeś wizje, urzeczywistniać marzenia, nawet najbardziej wyszukane, woli po prostu szyć jak to krawcowa.

Jaka jest twoja reakcja?
Ale Super!
12
Ciekawy
7
Pomocny
0
Smutny
3

© 2019 magazynona.pl - wszelkie prawa zastrzeżone.

Do Góry