Michalina Lamprecht współczesna kobieta, która wytańczyła marzenia…

Nigdy nie myślała, że będzie mogła zatańczyć na Broadwayu, w teledysku Kupisza, czy prowadzić zajęcia dla grup tanecznych. Uważa, że przepisem na sukces jest przede wszystkim pozytywne nastawienie, ciężka praca i determinacja, a ograniczenia rodzą się w głowie.

Michalina Lamprecht, ma 21 lat, pochodzi z Witaszyc, obecnie studiuje na trzecim roku Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Prowadzi zajęcia w w różnych szkołach tańca, prowadzi dwie grupy taneczne w Jarocinie. Sama trenuje kilka godzin dziennie, mówi, że jest z tańcem „zszyta”.

Świat stanął otworem

Pierwsze sukcesy taneczne zaczęła odnosić już jako nastolatka. Z grupą taneczną ze szkoły tańca JAST zdobyli Mistrzostwo Polski w kategorii mini formacja jazz. W parze z Mikołajem Małgowskim zostali czwartą parą na świecie w kategorii 12/15 lat w hip hop w zawodach organizowanych przez IDO (International Dance Organization)

Tańczyła odkąd pamięta. Z biegiem czasu właśnie taniec stał się sensem jej życia.

Zawsze, przed wyjściem na scenę, tłumaczyłam sama sobie, jestem tu i teraz, by pokazać co umiem. Nigdy nie myślałam o sobie, że jestem gorsza od innych, jestem z małego miasta, nie znam języka … Takie myślenie skutkuje gorszym występem. Miałam poczucie: mam robotę do zrobienia i zrobię ją najlepiej jak potrafię, mimo że wiedziałam także ile jeszcze muszę się nauczyć.

Po maturze Michalina poczuła, że teraz tak naprawdę wszystko zależy od niej. Wreszcie mogła zacząć intensywniej trenować w prestiżowych studiach tańca w Poznaniu czy Warszawie. Mogła poświęcić się pasji.

Chyba pierwszy raz tak naprawdę poczułam się wolna i że mogę wszystko. Dostałam się do kilku ciekawych projektów i grup tanecznych, jeździłam z castingu na casting. Świat stanął przede mną otworem. Wiedziałam, że mój rozwój następuje etapami, że muszę dzięki ciężkiej pracy i determinacji przejść je po kolei.

Michalina ma za sobą bardzo pracowity rok. Studia, treningi, castingi, a do tego praca instruktora w siedmiu grupach tanecznych. Odkładała pieniądze na wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Nie przypuszczała nawet, że to marzenie spełni się tak szybko.

fot. Gniewko Głogowski

Kierunek Broadway

Na konkurs „ Wytańczyć marzenia” do Avenidy w Poznaniu Michalina poszła przypadkiem. W piątek na treningu od koleżanek dowiedziała się, że casting jest w sobotę rano:

Gdzieś mi mignęło ogłoszenie, ale nie przykładałam do tego uwagi, ponieważ cały weekend miałam już zaplanowany, pomyślałam, jednak że spróbuję – wspomina Michalina. – Były trzy etapy. Pierwszy to prezentacja solowa z własną choreografią, do swojego utworu muzycznego. Śmieszne jest to, że ja ani razu nie przetańczyłam układu, który wymyśliłam na tę okazję. Nie miałam możliwości, wstałam w sobotę rano, a w wynajętym pokoju nie mam na to miejsca po prostu. Kolejny etap, to losowanie numeru z dwoma utworami, których tytułu dostawaliśmy w sobotę wieczorem sms – em. Do nich musieliśmy przygotować choreografię i zaprezentować następnego dnia. Po tym etapie jury wył0niało do finału sześć osób.

Ostatni etap było o tyle trudny, że instruktor wszedł, pokazał układ, trzeba było zapamiętać i samemu zatańczyć. Michalinie bardzo przydało się wszechstronne przygotowanie taneczne. Dziś od tancerza wymaga się otwartości, elastyczności i kreatywności. Te umiejętności plus talent przyniosły sukces. W skład jury wchodzili: Ida Nowakowska ( Jurorka w programie Dance, Dance) Rafał Roofi Kamiński ( Raper, uczestnik programu You Can dance) oraz Janek Kliment ( czeski tancerz, występuje w Tańcu z gwiazdami).

Michalina płakała ze wzruszenia, kiedy usłyszała werdykt. Wymarzona podróż do Stanów stała się rzeczywistością. Poleci na Broadway, z osoba towarzyszącą i zabiera siostrę, która także tańczy. Organizator opłaca podróż, pobyt i warsztaty w Broadway Dance Center. Otrzymały już wizy, wyjazd planują w wakacje.

Apetyt na sukces

Tak naprawdę życie Michaliny toczy się tylko wokół tańca, ale… – Zaczęłam być bardziej świadoma siebie, swojego ciała czuję, że idę w dobrą stronę – mówi. – Jaśniej widzę różne cele i jestem otwarta na to co los przynosi. To wszystko plus ciężka praca sprawiło, że sukcesy jakby same do mnie przychodzą. Może dlatego, że wykorzystuję każdy moment, chwytam dzień i mam ogromny apetyt na życie.

Mimo trudności jakie przed Michalina stawiało życie – choroba w dzieciństwie. Mimo tego, że czasem słyszała, że „nie jest materiałem na sukces”, nie poddawał się, walczyła i szła do przodu.

Zawsze otrzymywałam od rodziców dużo wsparcia – mówi dziewczyna.- Pozwalali mi na realizowanie moich pomysłów, nie krytykowali i nie narzucali swoich wyborów. Wiedzieli, że jestem w tańcu na sto procent. Chodziłam na wszystkie treningi, starałam się uczestniczyć we wszystkich warsztatach… Czasem po nieudanym castingu, ma się myśli, że nie jest się wystarczająco dobrym, przychodzą chwile zwątpienia jakby to miała być ostatnia szansa, ale zaraz potem jest następny casting, następna szansa. Trzeba tylko umieć ją dostrzec. Robić swoje – dodaje.

Pięć minut sławy

Trenuje codziennie. Stara się by to były przynajmniej trzy godziny. Jeśli przygotowuje z zespołem jakiś program to do tego dochodzą dodatkowe treningi, czasem całe weekendy.

Ludzie widzą często tylko końcowy etap całego procesu – mówi Michalina. – Myślą, że to idealne życie. Występy na konkursach, zawodach, czy zdjęcia na Fb. Nie widzą godzin ciężkiej pracy na salach treningowych, kiedy po powrocie do domu padasz ze zmęczenia.

Michalina uważa, że dzięki tańcowi może głębiej przeżywać wszystko, wyrażać siebie, ale ma także świadomość niepewności sytuacji, braku stabilizacji. Zanim tancerz osiągnie komercyjny sukces czeka go wile stresu i niepewności, a i tak naprawdę „ pięć minut twojego show”, kiedy jesteś najlepsza, rozchwytywana, trwa tylko kilka chwil.

Nie jest łatwo

Życie, które sobie wybrałam nie jest proste, ale wiem o tym i jestem na to przygotowana. Wstajesz na casting o 6.00 rano, jedziesz kilka godzin. Na miejscu spotykasz mnóstwo innych osób. Tak było w czasie ostatniego castingu do filmu tanecznego promującego nowa kolekcję Roberta Kupisza (przyp. red. Projektant mody, członek jury w programie Dance, Dance, Dance).

Zobacz również

Przesłuchania trwały dwa dni. Tego dnia, kiedy ja byłam było ponad 100 osób. Najpierw wpuszczali po dziesięć i trzeba było improwizować do puszczonej przez nich muzyki. Osobą, które ich zainteresowały wręczali kartki. Od razu około sześćdziesiąt procent odpadło. Drugi etap, to nauka choreografii. Byliśmy w studio nagrań, ponad czterdzieści osób, duszno, wszyscy spoceni. Mieliśmy 15 minut na wytańczenie tego nowego układu. Każdy gdzieś tam na korytarzu ćwiczył. Na na koniec pięć osób musiało się zaprezentować. Materiału z układu było bardzo dużo, wiele osób się myliło, a oprócz tego oceniana była też prezencja, to czy dobrze grasz z kamerą. Kiedy wychodziłam choreograf mnie zatrzymał i poprosił żebym jeszcze chwilę została. Do końca nigdy nie wiesz co będzie. Do projektu miało wejść dziesięć dziewczyn, na koniec usłyszałyśmy: odezwiemy się. Po kilku dniach napisali, że się dostałam – opowiada z uśmiechem.

fot. Gniewko Głogowski

Zostawia po sobie pozytywną aurę

Michalina jest niesamowicie pogodna, pozytywna, emanuje energią. Pasjonuje ją taniec nowoczesny od hip hop, new age, jazz, modern po waacking.

Każda z nas chce dużo osiągnąć, zrealizować plany i marzenia. Spełniać siebie- mówi Michalina.- Mam „ z tyłu głowy”, że kiedyś założę rodzinę, będę miała dzieci. To jest dla mnie ważne, bezsprzecznie teraz jest jednak czas na realizację innych marzeń. Dla mnie związanych z tańcem. Myślę, że większość młodych kobiet tak podchodzi do życia. Chce rodziny niewątpliwie domu, ale także chcę realizować się zawodowo, oprócz tego rozwijać pasje, a tym samym siebie.

Żeby znaleźć swoje miejsce we współczesnym świecie trzeba być otwartym na innych, nie oceniać podchodzić do ludzi z ogromną empatią. Nawet jeśli ta osoba jest zupełnie różna od nas.

Taniec nauczył mnie ogromnej pokory, w stosunku do siebie i innych – mówi Michalina.- Staram się nie oceniać ludzi, dzięki temu czuję, że zostawiam po sobie taką pozytywną aurę. Jestem w harmonii z sobą i z otaczającym mnie światem, a takim idealnym środkiem komunikacji i wyrazu jest właśnie taniec. Każda kobieta, każda na swój sposób, może znaleźć właśnie taką drogę komunikowania się. To nie musi być oczywiście taniec, to tak naprawdę może być wszystko co pozwoli jej się wyrazić swoje emocje, uczucia, pokazać siebie.

Kobieca strona tańca

Michalina tańczy z grupą Punie Crew, dziewczyny w kwietniu wygrały prestiżowe zawody Rytm ulicy. Tematem show była kobieta. Tworząc je chciały pokazać, co znaczy być prawdziwą kobietą, czym jest kobiecość.

Bardzo wymowne są same słowa piosenki (podaj tytuł i wykonawce), do której tańczą

Pracuję ciężko każdego dnia… Budzę się z myślą, że tyle na mnie spoczywa. Rachunki do opłacenia, ponadto milion drobiazgów codzienności. Niewątpliwie jednak gdzieś głęboko we mnie jest miłość i wrażliwość i z pewnością mimo prozy życia potrafię ją odnaleźć.

Jako kobiety możemy pracować, możemy osiągnąć sukces, możemy wszystko… i to jest piękne. Tylko musimy walczyć, nie poddawać się . Przeszkody będę pojawiały się zawsze. Zdrowie, pieniądze, z pewnością inni ludzie, ale… jeżeli tylko chcesz, to możesz je pokonać. Najgorszą przeszkoda jest brak wiary w siebie – mówi Michalina.

Jaka jest twoja reakcja?
Ale Super!
20
Ciekawy
3
Pomocny
0
Smutny
2

© 2019 magazynona.pl - wszelkie prawa zastrzeżone.

Do Góry