24 godziny, które wstrząsnęły Poznaniem. Spektakl „The Second Woman” to czysty kosmos i bezwzględne zwierciadło relacji - to tylko niektóre opienie naszych Czytelniczek, więcej poznasz w tekście
Wyobraź sobie 24 godziny nieprzerwanych, skrajnych emocji. Jedna kobieta, sto scen, stu różnych mężczyzn i ten sam, powtarzany do znudzenia tekst, który za każdym razem rezonuje zupełnie inaczej.
Magdalena Cielecka zafundowała nam emocjonalnego tsunami
W miniony weekend Poznań stał się stolicą kobiecych uniesień i głębokich refleksji. Sala Ziemi na Malta Festival 2026 pękała w szwach, a tytaniczny performans Magdaleny Cieleckiej udowodnił, że nowoczesny teatr potrafi poruszyć najgłębsze struny naszej dojrzałej wrażliwości.
Kiedy przed festiwalem zapowiadano polską odsłonę australijskiego projektu „The Second Woman”, wiedziałyśmy, że będzie to wydarzenie wyjątkowe. (Pisałam o tym w tekście Niesamowity spektakl - Cielecka i 100 mężczyzn. „Ekscytacja miesza się ze strachem”)
Nikt jednak nie spodziewał się aż takiego emocjonalnego tsunami. Publiczność wypełniła salę po brzegi, a setki osób zdecydowały się na niezwykły krok - spędziły w teatrze pełną dobę, towarzysząc Magdalenie Cieleckiej od pierwszej do ostatniej minuty tego artystycznego maratonu.
Ja również brałam udział w tym hipnotyzującym doświadczeniu. Krótkie relacje i rolki, które wrzuciłam w trakcie spektaklu na nasze kanały społecznościowe, wywołały gigantyczne poruszenie i lawinową oglądalność. Jedno z nagrań - dokumentujące finałową, setną scenę, w której zmęczenie aktorki mieszało się z absolutnym triumfem - w ciągu zaledwie kilkunastu godzin przekroczyło magiczną barierę 200 tysięcy wyświetleń!
Zobacz tutaj rolkę i czytaj dalej o tym, dlaczego starsi faceci przegrali z młodymi
Widzki nie kryją emocji: „Nie myślałam że zrobi mi to takie zamieszanie w głowie
Pod postami natychmiast wybuchła gorąca dyskusja dojrzałych kobiet, które dzieliły się swoimi głębokimi przeżyciami.
„Nacieszyłam się Panią Magdaleną Cielecką za całe życie. Zawsze Ją podziwiałam i drżałam wewnętrznie gdy obserwowałam czy to w roli czy w wywiadzie... a tu miałam okazję być z Nią 24h... niesamowite. Ja ledwo wytrzymałam... ale tylko sobie siedziałam, a Aktorka musiała być w pełni sił umysłowo i fizycznie. Wielki podziw i gratulacje. Moje marzenie się spełniło.”
- napisała w komentarzu Kiara Te.
To poczucie głębokiej empatii i podziwu wobec tytanicznej pracy aktorki łączyło wszystkich obecnych na widowni.
Barbara Siemieniuch dodała krótko, ale wymownie:
„Byłam i oglądałam przez 5 godzin i ciągle czuję niedosyt … niesamowicie wciągające i niecodzienne doświadczenie”.
Z kolei Lidia Mirzyńska trafnie ujęła stan psychiczny, w jakim większość z nas opuszczała Salę Ziemi:
„Nie myślałam że zrobi mi to takie zamieszanie w głowie i nie o oceny tu chodzi tylko o poruszenie tego co mamy w sobie. Warto było być tam. Wielkie podziękowania wszystkim twórcom”.
Teatr, który był, jak rockowy koncert - kosmiczne doświadczenie Agnieszki
Agnieszka Olszewska
Wśród morza zachwytów, analiz i poruszenia, niezwykle celną i wielowymiarową recenzją podzieliła się z nami czytelniczka Agnieszka Olszewska, która spędziła na widowni aż 12 godzin. Dla kobiety dojrzałej, która od lat regularnie bywa w teatrze, doskonale zna klasyczne adaptacje i potrafi chłodnym okiem docenić kunszt aktorski, „The Second Woman” okazało się doświadczeniem granicznym.
Agnieszka zwraca uwagę na fakt, że tradycyjne, nierzadko sztywne ramy teatralne zostały w Poznaniu doszczętnie zburzone. Widownia przestała być jedynie pasywnym obserwatorem ukrytym w ciemności, a stała się pełnoprawnym współtwórcą całego procesu twórczego.
Na sali wybuchały niekontrolowane salwy śmiechu, pojawiało się głośne buczenie, spontaniczne komentarze i zbiorowe westchnienia. Reakcje, które w klasycznym teatrze uznano by za niedopuszczalne, tutaj stanowiły emocjonalne paliwo napędowe dla artystów.
Sama Magdalena Cielecka podsumowała to zresztą w kuluarach, wyznając, że momentami czuła się na scenie jak na koncercie zespołu rockowego.
Dla Agnieszki Olszewskiej ta niesamowita energia sprawiła, że żadne logistyczne czy życiowe niedogodności (w jej przypadku kilkugodzinna podróż pociągiem bez klimatyzacji) nie były w stanie odebrać radości z uczestnictwa w tym spektaklu.
Ogromny talent, błyskotliwe poczucie humoru oraz magnetyczna inteligencja Cieleckiej zrekompensowały każdą minutę trudu. Zobaczyliśmy artystkę po prostu zjawiskową.
Lekcja z dojrzałości: Młodzi romantycy kontra egoistyczni panowie 50+
Najbardziej fascynująca i poruszająca część obserwacji Agnieszki Olszewskiej dotyczy jednak nie samej formy teatru, ale genialnego, socjologicznego portretu współczesnych mężczyzn, jaki wyłonił się ze stu improwizowanych spotkań na scenie.
Ponieważ partnerami Magdaleny Cieleckiej byli mężczyźni w różnym wieku, o odmiennych doświadczeniach, „The Second Woman” stało się bezlitosnym rentgenem męskiej psychiki i ich realnej zdolności do budowania bliskości.
Według Agnieszki na scenie zarysowała się głęboka, pokoleniowa przepaść w podejściu do relacji i emocji.
Zobacz film i czytaj dalej
Z jednej strony nasza Czytelniczka dostrzegła na scenie młodych mężczyzn, którzy wnieśli do spektaklu zupełnie nową, ożywczą jakość. To generacja, która nie boi się mówić o tym, co czuje. Młodzi faceci okazali się uważni na partnerkę, autentycznie troskliwi, subtelni i bardzo romantyczni. Potrafili słuchać, współodczuwać i być obecnym „tu i teraz”.
"Zobaczyłam młodych facetów, którzy nie boją się mówić o uczuciach. Są uważni, troskliwi i bardzo romantyczni."
- napisała Agnieszka.
Zupełnie inny, bolesny wręcz kontrast przynieśli ze sobą panowie z pokolenia 50+. Ich zachowania obnażyły najgorsze schematy patriarchalnego wychowania, z którymi tak wiele dojrzałych kobiet mierzy się w codziennym życiu. Jak niezwykle odważnie i celnie punktuje Agnieszka:
„Z drugiej strony panowie 50 +, którzy nie potrafią prowadzić dialogu. Mówią tylko o sobie. Nie patrzą na to co czuła Magda. Są egoistyczni. Mało w nich sensualności, odwagi i chęci budowania relacji”.
„The Second Woman” na Malta Festival 2026 przeszło do historii jako wydarzenie legendarne. Poruszyło w nas to, co najgłębsze, wywołało potężne zamieszanie w głowach i zostawiło nas z masą pytań o nas same, o naszych partnerów i o to, jak bardzo potrzebujemy dziś uważności w związkach.
Kto nie był, niech żałuje, o tym maratonie będziemy rozmawiać jeszcze przez długie miesiące. Byłyście? Napiszcie o swoich odczuciach w komentarzu.
A już jutro : Był jednym ze stu mężczyzn na scenie z Magdaleną Cielecką. „Karmiła mnie makaronem”
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.