Aplikacja randkowa Tinder jest jedną z najbardziej popularnych. Kobiety w różnym wieku szukają tam miłości. Ale czy znajdują? Oto trzy prawdziwe historie naszych Czytelniczek
Magda (42 lata, księgowa): „Tinder nauczył mnie, że zdjęcia kłamią w obie strony”
Magda na Tindera trafiła dwa lata po rozwodzie.
– Bałam się, że spotkam tam kolegów z pracy albo, co gorsza, byłego męża – śmieje się. Jej pierwsza randka była lekcją pokory wobec technologii.
Umówiła się z Markiem. Na zdjęciach: wysportowany, gęsta czupryna, uśmiech jak z reklamy pasty do zębów. Wchodzi do kawiarni i widzi pana, który mógłby być jej wujkiem. Brak połowy włosów, co najmniej 15 kilo więcej.
-Najgorsze było to, że on udawał, że wszystko jest w porządku! Kiedy zapytałam, kiedy robił zdjęcia z profilu, odparł bez mrugnięcia okiem: "No, jakieś siedem lat temu, ale przecież energia ta sama".
Od tamtej pory każdemu facetowi, z którym piszę dłużej niż trzy dni, mówię: "Słuchaj, wyślij mi teraz zdjęcie z dzisiaj, jak trzymasz widelec albo robisz śmieszną minę". To najlepszy wykrywacz kłamstw.
Beata (48 lat, właścicielka butiku): „Mój własny film kryminalny”
Beata szukała kogoś na poziomie. Inteligentnego, z pasją. Kiedy sparowało ją z Robertem, architektem, myślała, że wygrała los na loterii.
„Pisał pięknie. Cytował klasyków, wysyłał zdjęcia swoich projektów. Spotkaliśmy się w eleganckiej restauracji. Był czarujący."
-opowiada.
Problem zaczął się, gdy... zadzwonił jego telefon. Robert zbladł, odszedł od stolika, a ona – instynktownie – spojrzałam na ekran, który został na blacie. Wyświetliło się zdjęcie blondynki z dzieckiem i napis: 'Żonka'.
Gdy wrócił, zapytała prosto z mostu: "Jak tam żonka?". Zaczął się jąkać, że są w separacji, że to skomplikowane.
-Zapłaciłam za swoją kawę i wyszłam. Lekcja? Jeśli facet po 40-tce chce się spotykać tylko w tygodniu do godziny 18:00 i nigdy w weekendy, to na 99% w domu czeka na niego kolacja ugotowana przez kogoś innego.
- mówi dziś z uśmiechem.
Ania (45 lat, nauczycielka): „Znalazłam miłość tam, gdzie się jej nie spodziewałam”
Historia Ani daje nadzieję wszystkim niedowiarkom. Po serii randek, które określa jako „festiwal osobliwości”, była bliska usunięcia aplikacji.
„Mój ostatni "strzał" przed planowanym usunięciem konta to był Jacek. Zdjęcie miał fatalne – niewyraźne, w ciemnych okularach. Opis? Tylko dwa słowa: 'Lubię stare płyty'. Coś mnie jednak tknęło.
- mówi.
Spotkali się na spacerze w parku, bez żadnego nadęcia. Okazało się, że Jacek jest introwertykiem, który po prostu nie potrafi robić sobie selfie. Przegadali cztery godziny o muzyce i podróżach.
-Jesteśmy razem od roku. Tinder to tylko narzędzie. Trzeba przesiać mnóstwo żwiru, żeby znaleźć ten jeden mały diament.
-podpowiada i daje radę naszym Czytelniczkom: "Nie skreślaj faceta za słabe zdjęcie, skreślaj za słaby charakter”.
Jak widzicie historie z Tindera są bardzo różne. Nasze rzomówczynie podpowiadają jeszcze na jakie sformułowania trzeba uważać. Zanjdziesz je w następnym rozdziale.
Słowniczek „Tinderowych pułapek” według naszych bohaterek
Czasmi to, co czytasz znaczy coś innegi;)
„Oddam serce w dobre ręce” – Często oznacza: „szukam kogoś, kto zajmie się moim praniem i ugotuje obiad, bo mamusia już nie ma siły”.
„Lubię aktywne spędzanie czasu” – Na zdjęciu zdobywa Mount Everest, w rzeczywistości raz w roku wejdzie na Gubałówkę, a resztę czasu spędza na kanapie.
„W separacji” – W 80% przypadków oznacza: „mieszkam z żoną, śpimy w oddzielnych pokojach (według moich zeznań), ale ona jeszcze nie wie, że się rozstajemy”.
A Ty masz jakieś ciekawe doświadczenia z randkowania w sieci?
Napisz w komentarzu lub prześlij nam swoją prawdziwą historię na adres: [email protected]
Pisz też i dołacz do nas na Facbooku i Instagramie
Tekst napisała dla Ciebie Lena Wysocka, nasza dzienniakarka, która wysłucha Twojej historii i napisze o tym tekst, który poruszy, pomoże zrozumieć.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.