reklama

Burza po spektaklu „The Second Woman”. Jedno zdanie o mężczyznach 50+ wywołało gorącą dyskusję

Opublikowano:
Autor:

Burza po spektaklu „The Second Woman”. Jedno zdanie o mężczyznach 50+ wywołało gorącą dyskusję - Zdjęcie główne
Autor: Ilustracja do tekstu.Kolaż. | Opis: Po tekście o bolesnym kontraście między młodymi facetami a „silversami”, na naszym Facebooku wybuchła debata, jakiej dawno nie było.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
ONA I ON„The Second Woman” wciąż żyje - tym razem w setkach komentarzy naszych Czytelników. Dyskusja, która rozgorzała po publikacji opinii jednej z widzek, szybko przestała dotyczyć teatru. Stała się rozmową o relacjach, stereotypach i o tym, czy pokolenie 50+ rzeczywiście ma problem z dialogiem. Jest też pomysł na nowy spektakl.
reklama

Kto ma rację w wojnie pokoleń? Burza w sieci po naszym tekście o mężczyznach 50+

Nie spodziewałyśmy się, że jeden fragment relacji ze spektaklu „The Second Woman” wywoła aż tak gorącą dyskusję na naszym profilu facebookowym.

Artykuł o kulisach spektaklu „The Second Woman” na Malta Festival i głośnej wypowiedzi Agnieszki Olszewskiej wywołał prawdziwe "trzęsienie ziemi".

Przypomnijmy: Agnieszka ostro skontrastowała wrażliwość młodych mężczyzn z egoizmem i emocjonalnym zamknięciem pokolenia 50+. Tutaj możecie przeczytać cały artykuł: Oglądała „The Second Woman” przez 12 godzin. Jej słowa o mężczyznach 50+ wywołują dyskusję

reklama

Dla jednych była to odważna obserwacja. Dla innych niesprawiedliwe uogólnienie.

Reakcja? Setki komentarzy, skrajne emocje i dyskusja, która natychmiast wykroczyła poza ramy recenzji teatralnej. Okazało się, że scena stała się soczewką, w której odbiły się największe bolączki współczesnych związków.

Oto jak na te zarzuty odpowiadają sami zainteresowani  i co o tym wszystkim myślą kobiety.

„To socjologia na poziomie horoskopu!” - Panowie wchodzą w polemikę

Najgłośniejszy i niezwykle merytoryczny opór stawił Janusz, którego komentarz natychmiast zdobył popularność. Jego zdaniem wrzucanie wszystkich mężczyzn po pięćdziesiątce do jednego worka z napisem „patriarchalny egoista” jest po prostu niesprawiedliwe.

„Ten tekst sprawia wrażenie, jakby ktoś odkrył nową jednostkę diagnostyczną: »mężczyzna 50+«, u którego wszystkie cechy osobowości pojawiają się automatycznie wraz z metryką”

reklama

- punktuje Janusz.

„Paradoks polega na tym, że tekst potępiający uprzedzenia sam opiera się na jednym z najbardziej klasycznych uprzedzeń - ageizmie, czyli dyskryminacji ze względu na wiek”.

Janusz zauważa, że psychologia i seksuologia nie znają takich uogólnień. Kompetencje emocjonalne czy sensualność zależą od charakteru, dojrzałości i zdrowia, a nie od PESEL-u.

W obronie mężczyzn stanął też Robert, sugerując znacznie prostsze, ludzkie wyjaśnienie zachowania panów na scenie:

„A może po prostu się bardziej krępują?”.

Z kolei Barbara odpowiedziała Januszowi z dużym dystansem do własnego pokolenia, zauważając, że każda grupa wiekowa ma swoje grzechy:

reklama

„Jeżeli ja czytam wyniki badań, stwierdzające, że najbardziej złośliwe i wredne komentarze zostawiają w sieci kobiety 50 plus (czyli moja grupa wiekowa), to się nie oburzam, tylko zastanawiam dlaczego. I tak, potwierdzam, 10 lat temu byłam jeszcze miła, troskliwa i dbająca o to, żeby nikogo nie urazić, po 50 mi przeszło”

- pisze z rozbrajającą szczerością.

Diagnoza pokoleniowa: Chcemy mówić, nie chcemy słuchać

Niezwykle ciekawą i głęboką analizę przedstawił pan Grzegorz (sam określający się mianem „60-”). Jego zdaniem problem z komunikacją u tzw. "silversów" (zarówno kobiet, jak i mężczyzn) istnieje, ale ma zupełnie inne podłoże niż czysty egoizm.

  • Pokolenie monologu: Pokolenie X nosi w sobie ogromną, nagromadzoną przez lata potrzebę „wygadania się”.
  • Brak harmonii: Każdy chce opowiedzieć o swoich zranieniach, przeszłości i minionych uczuciach, ale brakuje partnerów do słuchania.
  • Ułomność relacyjna: Tworzy się paradoks - samotni ludzie w związkach, którzy zamiast dialogu prowadzą dwa równoległe monologi.
reklama

„Nie chce nam się słuchać, bo sami byśmy najchętniej zagadali o sobie drugą osobę. A może warto zacząć mniej gadać, a mocniej nastawić się na wysłuchanie? Bo czasem tylko tego trzeba, aby pomóc drugiej osobie...”

- apeluje Grzegorz.

Czy eksperyment był ustawiony?

Wśród komentujących pojawiły się również głosy poddające w wątpliwość obiektywizm całego przedsięwzięcia. Dorota nie kryła rozczarowania poziomem panów, którzy pojawili się na scenie u boku aktorki:

„Dla mnie totalny dramat (...) nie wiem, czy specjalnie tak ich dobrali, żeby pokazać dno męskości”.

Oliwy do ognia dolał wpis Jarosława, który rzuca nowe światło na proces rekrutacji do spektaklu:

„Ja się zgłosiłem, w zgłoszeniu dodałem swoje zdjęcia, napisałem, że biegam i ćwiczę codziennie, napisałem, czym się zajmuję... i zostałem odrzucony. Chyba te wybory były tendencyjne”.

Czyżby twórcy celowo szukali konkretnych typów osobowości, by potwierdzić z góry założoną tezę?

Internautka Ewa wysuwa inną, odważną hipotezę psychologiczną:

„Tak się zastanawiam. Jaki z mężczyzn, naturszczyków, byłby w stanie zdecydować się na taki eksperyment? Odpowiedź: Tylko narcyz”.

Podobnego zdania jest Dariusz, który uważa, że u wielu mężczyzn w tym wieku włącza się kryzys wieku średniego ratowany przez patologiczne, narcystyczne mechanizmy.

Mamy też jeszcze jeden ważny głos w dyskusji. Poprosiłyśmy o wypowiedź jednego z meżczyzn 50+, który stanął na scenie obok Magdaleny Cieleckiej.

Widok z perspektywy sceny: „Łatwo oceniać z wygodnego fotela”

W gąszczu teorii o męskim narcyzmie, ustawionym castingu i patriarchalnym betonie, dotychczas brakowało jednego - głosu kogoś, kto faktycznie podjął rzuconą rękawicę, wyszedł z cienia i stanął na scenie twarzą w twarz z aktorką.

Kilka dni temu opublikowałyśmy artykuł, w którym Władysław Edelman -  jeden ze stu partnerów Magdaleny Cieleckiej - zdradza kulisy „The Second Woman”.

Mężczyzna rzuca zupełnie nowe światło na to, co widzki i recenzentki tak surowo uznały za „emocjonalny analfabetyzm” i egoizm jego pokolenia. Jego perspektywa pokazuje, jak potężny stres towarzyszył temu eksperymentowi.

„Siedząc na widowni, widzisz sztukę i analizujesz relacje. Stojąc na scenie, w pełnym świetle reflektorów, walczysz o przetrwanie”

- wyznaje uczestnik przedstawienia.

„Oślepiające światła, świadomość, że w ciemności siedzą setki oceniających cię oczu, a przed tobą stoi posągowa, genialna aktorka, która narzuca emocjonalne tempo. Jako naturszczyk nie masz pojęcia, co zrobić z rękami, jak modulować głos. Kiedy stres dosłownie ściska gardło, człowiek cofa się do najbardziej pierwotnych mechanizmów obronnych”.

Uczestnik odnosi się bezpośrednio do najcięższych zarzutów stawianych dojrzałym mężczyznom - tego, że prowadzili monologi i skupiali się wyłącznie na sobie:

  • Mówienie o sobie jako jedyna kotwica: „Zarzucono nam, że mówiliśmy tylko o sobie. Ale w stanie totalnej paniki i pustki w głowie, własne doświadczenia to jedyna bezpieczna rzecz, jaką znasz. Nie miałem scenariusza, nie wiedziałem, kim mam być dla Magdy. Mówienie o własnym życiu było jedyną deską ratunku, która pozwalała mi nie uciec ze sceny”.
  • Paraliż w masce chłodu: „To, co z perspektywy wygodnego fotela wyglądało na brak sensualności, brak dialogu czy ignorowanie partnerki, w rzeczywistości było totalnym paraliżem. Młodszym chłopakom, wychowanym w erze smartfonów, obiektywów i ciągłej autoprezentacji w social mediach, uwaga tłumu przychodzi naturalnie. Dla mojego pokolenia to była emocjonalna arena gladiatorów. Zamknęliśmy się w sobie ze strachu, nie z pychy”.

Ta perspektywa zmienia trochę optykę i dopełnia ocenę sytuacji. 

Gorzki wniosek i rzucone wyzwanie

Dyskusja pod naszym postem pokazała, jak wielki głęboki żal i niezrozumienie panują w relacjach dojrzałych Polaków. Kobiety czują się niesłyszane i zmęczone dźwiganiem emocjonalnego ciężaru związków. Mężczyźni z kolei czują się niesprawiedliwie oceniani i atakowani przez współczesny dyskurs.

Całą tę burzę i ocean wzajemnych pretensji chyba najlepiej, z ogromną klasą i wrażliwością, podsumował pan Michał. Jego słowa mogą być idealną puentą dla tej pokoleniowej debaty, a zarazem niezwykle ciekawym wyzwaniem dla świata sztuki:

„Trochę to smutne, piszę to właśnie jako mężczyzna 50+. Ale ja się wychowywałem tylko z matką, bez ojca. Ciekawe by było, gdyby za rok zrobić odwrócenie ról, już widzę Żebrowskiego w takiej roli. Ciekawe, jakie byłyby wnioski”.

  • A jak Wy uważacie? Czy spektakl, w którym to dojrzały, znany aktor musiałby zmierzyć się ze stoma różnymi kobietami, pokazałby nas - kobiety po 40-tce i 50-tce - w lepszym świetle?
  • Czy potrafiłybyśmy słuchać, czy również poniosłyby nas własne emocje i egoizm?

Czekamy na Wasze listy i kolejne komentarze! 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo