Festiwalowe lato w pełni, a przed nami noc, która dla wielu kobiet może stać się momentem absolutnego przełomu. Już pierwszego dnia Open’era, tuż po północy, na scenie stanie Ona - rudowłosa szamanka współczesnej muzyki, Florence Welch. Kto choć raz był na jej występie, ten wie, że to nie są zwykłe koncerty. To prawdziwy oczyszczające widowisko.
Jeśli czytałyście mój poprzedni tekst „Niesamowity Koncert Florence + The Machine w Krakowie zachwycił i wstrząsnął mną do głębi” - wiecie, że tegoroczne spotkanie z Florence na polskiej ziemi dosłownie rozłożyło mnie na łopatki. Kraków pokazał nam artystkę poranioną, ale silniejszą niż kiedykolwiek. Teraz czas na Gdynię i na coś, co zapowiada się na największy, zbiorowy rytuał oczyszczenia tego roku.
Polscy fani przygotowali bowiem projekt, który idealnie wpisuje się w nową, pełną niezwykłych mocy, erę artystki. Zapraszają do niego wszystkich, którzy będą na tym wyjątkowym koncercie.
Pierwszy dzien Open'era 2026 zakończy wyjątkowy koncert
Pierwszy dzień Open'er Festival 2026 zapowiada się niezwykle emocjonalnie. Powrót Florence + The Machine na gdyńską scenę już sam w sobie jest wydarzeniem, ale tym razem koncert będzie miał jeszcze jeden wymiar.
Polski fanclub przygotował akcję, która ma połączyć tysiące osób we wspólnym doświadczeniu. Akcja bardzo rezonuje z tym, o czym śpiewa na najnowszej płycie Florence Welch. Jej nowa trasa jest wyjątkowa.
Ostatnia trasa inna niż wszystkie: ból, który uwalnia i daje moc
Ostatnia płyta i trasa Florence Welch jest zupełnie inna od wszystkiego, co znaliśmy do tej pory. To muzyka głęboko zakorzeniona w kobiecej duchowości, pełna odniesień do czarów, ludowych wierzeń i rzucania zaklęć.
Florence nie ukrywa, że szukała ratunku w pierwotnych rytuałach. Nowe utwory to nic innego jak próba wykrzyczenia i wyrzucenia z siebie paraliżującego lęku.
Florence Welch na tej trasie nie ukrywa swoich blizn - wręcz przeciwnie, czyni z nich centralny punkt swojej opowieści. Aby zrozumieć, skąd czerpie tę rozrywającą serce energię, trzeba cofnąć się do przełomowych wywiadów, których udzieliła po długim milczeniu.
W głośnej i poruszającej rozmowie z Rebeccą Nicholson na łamach The Guardian, Florence wypowiedziała słowa, które rezonują w każdej kobiecie:
„The closest I came to making life was the closest I came to death”. (To, jak blisko byłam powołania życia, było jednocześnie najbliższym spotkaniem ze śmiercią).
Artystka otworzyła się na temat bolesnej straty - poronienia oraz ciąży pozamacicznej, która w 2023 roku niemal odebrała jej życie. Pęknięty jajowód doprowadził do rozległego krwotoku wewnętrznego.
Szokujące jest to, że Florence - napędzana syndromem „muszę przetrwać”, tak dobrze znanym wielu dojrzałym kobietom - znieczulona jedynie ibuprofenem zagrała pełnowymiarowy koncert festiwalowy w Kornwalii, zanim dowiedziała się, co tak naprawdę dzieje się w jej ciele. Dopiero stanowczość lekarza i natychmiastowa, ratująca życie operacja uchroniły ją przed najgorszym.
Ta trasa jest zapisem powrotu z tamtej ciemności. Welch otwarcie punktuje też seksizm zakorzeniony w branży muzycznej (i w całym społeczeństwie), gdzie od liderek oczekuje się bezwzględnej niezłomności: nieważne, czy krwawisz, czy pęka ci serce - masz wyjść na scenę i dać show.
#WhatTheHell i #AllShallBeWell - Wytańczyć demony na Open'erze
Ten potężny ładunek emocjonalny idealnie zrozumiał polski fanklub artystki. Dokładnie w 10. rocznicę kultowego pierwszego występu Florence And The Machine na Open’erze, fani przygotowali niesamowity, dwuetapowy projekt koncertowy, który idealnie wpisuje się w terapeutyczny klimat obecnej trasy.
Polski fanclub przygotował akcję, która ma połączyć tysiące osób we wspólnym doświadczeniu.
Podczas utworu "Shake It Out" uczestnicy zapiszą na przygotowanych banerach dwa słowa symbolizujące coś, co chcą zostawić za sobą: lęk, stratę, samotność, poczucie winy czy żal.
Akcja nosi nazwę #WhatTheHell.
Kilka utworów później, podczas "Sympathy Is a Knife" (określanej przez organizatorów projektu jako moment #AllShallBeWell), będziemy mogłe unieść w górę słowa opisujące to, co chcemy zaprosić do swojego życia: spokój, odwagę, miłość, zdrowie, światło czy wolność.
W ten sposób Open’er 2026 może stać się nie tylko kolejnym punktem na festiwalowej mapie Polski, ale prawdziwym pomnikiem kobiecej siły.
Solidarność, która leczy
Dla nas, kobiet 40+, ten koncert i ta akcja to coś więcej niż festiwalowa zabawa. To przypomnienie, że nasz ból, nasze lęki i nasze blizny mogą zostać przekute w siłę. Kiedy po północy w Gdyni tysiące kobiet uniosą w górę napisy #AllShallBeWell, udowodnimy sobie nawzajem, że solidarność ma moc uzdrawiania.
Jeśli wybieracie się na Open’era, dołączcie do akcji w mediach społecznościowych, opisujcie swoje manifestacje i przynieście tę energię pod scenę. Wytańczmy te demony raz na zawsze.
A może spotkamy się na Open'erze? Napiszcie w komentarzu, czy będziecie. Dajcie nam znać na Facebooku lub Instagramie
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.