Wiele z nas po pięćdziesiątce czuje, że czas na zmiany, ale strach przed nieznanym paraliżuje. Moja dzisiejsza bohaterka, która prowadzi projekt „Warte Odnowienia”, udowadnia, że drugie życie można dać nie tylko starym komodom z PRL-u, ale przede wszystkim... samej sobie.
Powrót do największej miłości
Poznajcie Anię Gogołkiewicz, która przez wiele, wiele lat była związana z mediami lokalnymi. Lubiła swoją pracę, ale największą pasją było nadawanie drugiego życia przedmiotom, którym już nikt nie dawał szansy.
-Stare przedmioty zawsze mnie fascynowały, traktowałam je z szacunkiem, wyobrażałam sobie życie ich poprzednich użytkowników, emocje, z jakimi ktoś je tworzył
- opowiada Ania, która z wykształcenia jest archeolożką ze specjalizacją konserwacja zabytków. Po 50-tce postanowiła wrócić do tego, co najbardziej kocha.
Praca umysłowa, która wyczerpuje i rzemiosło, które leczy
Wiele z nas zna to uczucie: głowa pełna projektów, stres, godziny przed ekranem, a w środku narastająca pustka. Ania, choć ceniła swoje życie zawodowe, poczuła, że potrzebuje czegoś, co pozwoli jej dotknąć efektów swojej pracy - dosłownie.
- Pracowałam umysłowo, byłam już troszkę wypalona, a ukojenie i spokój dawała mi praca fizyczna, rzemiosło. W dobie AI rzemiosło generalnie wraca teraz do łask, bo na przykład tego mebla sztuczna inteligencja nie odnowi. Może zrobić projekt, ale go nie oczyści i nie pomaluje - tłumaczy Ania.
To właśnie w fizycznym wysiłku, w walce z oporną farbą i starym fornirem, odnalazła balans, którego brakowało jej w mediach.
Pasja do odnawiania mebli towarzyszyła jej od 30 lat. Wtedy nie miała pieniędzy na urządzenie pierwszego mieszkanienia, więc z konieczności nadawała nowe życie przedmiotom znalezionym na strychu u teściów. Po wielu latach przypomniała sobie, ile radości dawała jej ta praca. Pasja wróciła z siłą tsunami właśnie teraz.
„Ostatni dzwonek” - odwaga, by zacząć od nowa po 50-tce
Często słyszymy, że po pięćdziesiątce powinnyśmy już tylko stabilizować swoją pozycję i czekać na spokojniejszy czas. Społeczeństwo próbuje nas ustawić w kącie, czyniąc „niewidzialnymi”. Ania postanowiła jednak napisać własny scenariusz.
Moment refleksji przyszedł naturalnie. Podsumowanie dotychczasowych sukcesów i pytanie: co dalej? Czy to już czas, by „spocząć na laurach”? Odpowiedź była jasna: nie.
- Zadałam sobie pytanie: co mi daje w życiu satysfakcję? I od razu doznałam olśnienia, że przecież znam odpowiedź
- mówi z uśmiechem i dodaje:
- Uświadomiłam sobie, że to ostatni dzwonek, by podjąć się kolejnych wyzwań, zrealizować marzenia.
Wyjście z cienia, czyli projekt „Warte Odnowienia”
Zaczęło się od kursów online, potem przyszły warsztaty stacjonarne prowadzone przez inne kobiety, które zdominowały ten rynek. Ania kupiła narzędzia i... odważyła się pokazać światu swoje prace.
-Założyłam na Facebooku i Instagramie profil »Warte Odnowienia«. Miałam 54 lata. Odważyłam się wyjść z cienia i kąta, do którego jako starzejącą się kobietę zaganiały mnie już powoli życie i społeczne reguły
- opowiada.
Jej praca to nie tylko renowacja, to stylizacja i dawanie przedmiotom nowej tożsamości. To filozofia zero waste w najpiękniejszym wydaniu.
Zamiast wyrzucać solidne meble z PRL-u na śmietnik, Ania wydobywa z nich duszę, dodając nowoczesne nóżki, ozdobne masy 3D czy stylowe transfery.
Marzenia nie mają daty ważności
Dziś Ania patrzy w przyszłość z optymizmem, mimo że - jak sama przyznaje - to ciężka praca, wymagająca siły, cierpliwości i... mocnych paznokci (lakiery żelowe to jej warsztatowy „must-have”!). Ma konkretne plany i marzenia, którymi chce zarażać inne kobiety.
- Ja, kobieta, której już bliżej do 60-tki niż 50-tki, marzę o tym, by to moje “nowe rozdanie” się rozwijało, dopóki będę miała na to siły. Miałam ostatnio krótką przerwę w realizowaniu swojej meblarskiej pasji, ale teraz do niej wracam z pełną parą - mówi.
Ania marzy o porządnym warsztacie wyposażonym w sprzęt pewnej firmy, której stałam się fanką, gdy ta zorganizowała specjalny event pod hasłem #stolarskiedziewczyny.
Spotkanie z innymi kobietami, które z pasją tną, szlifują i malują drewno, dało jej ogromny zastrzyk energii. Ania chce być częścią tej rewolucji, w której dojrzałość oznacza kompetencje i nową energię, a nie wycofanie.
-Zapraszam więc, zaglądajcie na profil “Warte Odnowienia”, inspirujcie się, pytajcie, a może razem uratujemy jakiś mebel?
- kończy z uśmiechem.
Zobaczcie meble odnowione przez Anię w naszej galerii zdjeć. Więcej na jej profilu “Warte Odnowienia”
Twoja kolej. Czy Twój pierwszy raz po 50-tce już się wydarzył? A może dopiero nabierasz tchu, by go nazwać?
Wielkie zmiany rzadko zaczynają się od huku. Najczęściej to ciche kliknięcie w głowie i decyzja, by spróbować czegoś nowego. Podzielcie się swoimi opowieściami w komentarzach lub prywatnie. Niech Twoje doświadczenie stanie się dla kogoś innego dowodem na to, że można, warto i nigdy nie jest za późno.
Daj znać tutaj lub wyślij maila: [email protected] (Jesteśmy też na Facebooku i Instagramie!)
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.