reklama

Wojna o wnuki. "Synowa chce, zrobić ze mnie darmową nianię" - mówi Julia

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Wojna o wnuki. "Synowa chce, zrobić ze mnie darmową  nianię" - mówi Julia - Zdjęcie główne
Autor: canva | Opis: Synowa nazywa babcię Julię egoistką, bo 58-latka dba o siebie. Czy babcia ma obowiązek zajmować się wnukami codziennie?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
ONA MA GŁOSBabcia Julia chętnie zajmie się wnukami od czasu do czasu. Synowa chciałby, by robiła to “na pełen etat”. Nazywa Julię egoistką i podburza syna. Rodzinna wojna trwa. Julia nie wie co robić i prosi o radę.
reklama
reklama

Do naszej redakcji napisała Julia, która znalazła się w samym środku rodzinnej wojny. Jej list to głos pokolenia „nowoczesnych babć”, które synowe coraz częściej nazywają… egoistkami. 

„Mam swoje życie i nie zamierzam z niego rezygnować” 

Julia jest po rozwodzie, prowadzi mały biznes w swojej miejscowości i, jak sama przyznaje, dopiero teraz czuje, że żyje.

Przez lata poświęcałam się dla męża, syna, domu. Kiedy zostałam sama, nagle odkryłam, że świat jest wielki. Zapisałam się na fitness, zaczęłam podróżować z grupą znajomych, dbam o dietę i cerę. Czuję się lepiej niż jako trzydziestolatka.

– pisze Julia w swoim liście.

Problemy zaczęły się, gdy na świecie pojawił się Staś (dziś 8 lat) i Kasia (5 lat). Synowa Julii z góry założyła, że każda wolna chwila babci należy do wnuków.

reklama

Wojna o czas wolny: „Synowa podburza przeciwko mnie syna” 

Konflikt eskaluje z każdym miesiącem. Julia kocha wnuki, chętnie zabierze je na lody czy pójdzie na spacer w niedzielę, ale stanowczo odmawia bycia „nanią na pełen etat”.

Synowa obraża się, gdy mówię, że w sobotę nie zostanę z dziećmi, bo idę na kolację ze znajomymi. Słyszę wtedy, że jestem wyrodną babcią, że dzieci mnie nie będą znały. Najgorsze jest to, że podburza mojego syna. On stał się wobec mnie chłodny, przestał wpadać na kawę. Czuję, że jestem szantażowana emocjonalnie.

– wyznaje czytelniczka.

Julia podkreśla, że chce być babcią „od święta” – taką, która wnosi radość i prezenty, a nie taką, która codziennie odbiera dzieci z przedszkola, gotuje im zupki i rezygnuje ze swoich pasji.

reklama

Czy Julia ma prawo do własnego życia? 

W liście pojawia się bolesne pytanie: czy babcia ma obowiązek pomagać przy dzieciach, jeśli sama wciąż jest aktywna zawodowo i towarzysko?

Zastanawiam się, czy robię źle? Czy powinnam usiąść w domu w kapciach i czekać na telefon od synowej? Kocham Stasia i Kasię nad życie, ale moje życie też ma wartość. Nie chcę, żeby moje ostatnie sprawne lata minęły na przewijaniu i odrabianiu lekcji, które ja już raz w życiu odrobiłam z własnym dzieckiem

– kończy swój list Julia.

A Wy co sądzicie o postawie Julii? Czy babcia ma prawo do własnego życia, czy jej obowiązkiem jest wspieranie młodych? Czekamy na Wasze komentarze!

Tekst przygotowała Lena Wysocka, która zajmuje się tematyką społeczną i sprawami kobiet. Utrzymuje kontakt z Czytelniczkami naszego magazynu.

reklama

Jeśli masz problem i temat, którym powinna się zająć napisz do niej: [email protected]  

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo