Maria napisała do nas wstrzasający list. Jest jedną z ofiar ageizmu. Dołączyła do tysięcy kobiet, które są niewidzialne na rynku pracy.
Gdy usłyszałam, że jestem zwolniona, bo w firmie jest restrukturyzacja od razu wiedziałam, że prawda jest inna. Byłam „za stara” dla młodego zespołu i „za droga” dla budżetu firmy
– pisze i pyta w liście zrozpaczona “Co ma dalej robić? Jak znaleźć pracę?
Maria wysyła dziesiątki CV. Odpowiedź? Cisza. Albo uprzejme: „Wybraliśmy kandydata, który lepiej wpisuje się w naszą kulturę organizacyjną”.
Czy polski rynek pracy naprawdę skreśla kobiety w sile wieku?
„Zbyt mądra, zbyt droga, zbyt dojrzała”
Historia Marii nie jest odosobniona. Wiele kobiet, które były na kierowniczych stanowiskach, po zwolnieniu wpada w próżnię.
Czułam, że młodsze koleżanki patrzą na mnie jak na zabytek, mimo że to ja uczyłam je fachu. Kiedy mnie zwolnili, myślałam: z moim doświadczeniem znajdę pracę w tydzień. Myliłam się. Gdy tylko rekruter widzi datę urodzenia lub rok ukończenia studiów, rozmowa się kończy
– wyznaje Maria w liście do naszej redakcji.
Paradoks polega na tym, że kobiety po 50-tce to często najlepsi pracownicy:
- nie idą na urlopy macierzyńskie,
- mają odchowane dzieci,
- są lojalne, opanowane
i potrafią rozwiązywać kryzysy, które „młodych i dynamicznych” przyprawiają o zawrót głowy.
Ściana nie do przebicia: Ageizm w białych rękawiczkach
Pracodawcy rzadko mówią wprost: „nie chcemy pani, bo ma pani 50 lat”.
Zamiast tego pojawiają się argumenty o „nadmiernych kompetencjach” (tzw. overqualified). Firmy boją się, że dojrzała kobieta z wysokim poczuciem własnej wartości nie da sobą sterować tak łatwo, jak stażysta.
To ageizm (z ang. age – wiek) czyli dyskryminacja oraz uprzedzenia wobec osób ze względu na ich wiek.
W przypadku kobiet 50+ objawia się on szkodliwym przekonaniem, że pracownik dojrzały jest mniej wydajny, nie radzi sobie z technologią lub trudniej uczy się nowych rzeczy.
To krzywdzące stereotypy, które nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości, a jednak wciąż budują niewidzialny mur na rynku pracy. Kobietom po 50-tce bardzo trudno znaleźć dobrą pracę.
Dla kobiety, która całe życie była niezależna, moment, w którym musi prosić o pracę i jest odrzucana, to potężny cios w samoocenę.
„Nagle zaczynasz wątpić, czy to, co robiłaś przez 30 lat, miało sens”
– pisze Maria.
Jak nie dać się skreślić?
Eksperci rynku pracy sugerują kilka kroków, które mogą pomóc przebić się przez ten mur, choć przyznają – system wymaga zmiany.
- Nowoczesne CV: Usuń datę urodzenia i datę ukończenia studiów. Skup się na ostatnich 10-15 latach sukcesów.
- LinkedIn to podstawa: Nawet w mniejszych miejscowościach sieć kontaktów zawodowych działa cuda. Buduj wizerunek ekspertki.
- Przekwalifikowanie lub własny biznes: Czasami jedynym wyjściem jest przestanie proszenia o pracę i stworzenie jej samej. Doradztwo, szkolenia, usługi eksperckie – to pola, gdzie wiek jest atutem, a nie wadą.
A Ty, co możesz poradzić Marii? Co ma zrobić, jak znaleźć pracę. Napisz w komenatzru lub na adres [email protected]
A może też nam chcesz opowiedzieć swoją historię?
Rozpoczynamy cykl tekstów poświeconych kobietom po 50-tce. Sama też jestem w wieku niewidzialnym więc temat jest mi szczególnie bliski.
Liczymy na pomoc Czytelniczek Magazynu Ona i wspólne działnie.
Piszcie, jakie tematy mamy poruszyć, o czym pisać. Przysyłajcie swoje historie, swoje teksty.
Dołaczcie do nas na Facebook i na Instagramie
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.