- Olala Camp w Kołobrzegu
- Nieoczekiwany zwrot akcji: „Przecież ja nie jestem instruktorką!”
- Spotkania, które zostają w sercu: Ada Suska i magia wiedzy
- Magia jest w nas, czyli neurologiczna mapa mózgu
- Warsztaty, po których moja twarz „odpuściła”
- Taniec Feniksa, czyli jak popłynęły łzy szczęścia
- A może zostanę instruktorką jogi?
Rozpoczynam nowy cykl na naszej stronie i zapraszam Cię do tworzenia go razem ze mną. „Mój pierwszy raz po 50-tce” ma pokazać, że to nie jest tylko czas menopauzy, ale chwila, kiedy możesz spróbować wielu rzeczy, zacząć na nowo i być może zmienić swoje życie na lepsze. Obóz jogi miał mi w tym pomóc. Czy tak się stało? Przeczytaj!
Olala Camp w Kołobrzegu
Joga i morze - ten zestaw wydawał się idealny. Od dawna myślałam o tym, by pojechać na taki obóz. Nie jestem joginką (mój pies z głową w dół wygląda raczej jak zmęczony jamnik 😉), ale ćwiczę od jakiegoś czasu i chciałam nauczyć się nowych rzeczy.
Olala Camp w Kołobrzegu przyciągnął mnie bardzo urozmaiconym programem i tym, że zajęcia poprowadzi aż 10 trenerek. Wybór był przeogromny:
Taj Joga, joga nidra, joga młodości, neurojoga, joga twarzy, Yoga & Movement Flow, yoga beat - to tylko niektóre propozycje z programu. Jednym słowem, największym problemem był wybór… i jeszcze coś, ale o tym dowiedziałam się dopiero w Kołobrzegu.
Nieoczekiwany zwrot akcji: „Przecież ja nie jestem instruktorką!”
Pojechałam nad morze otwarta na wielką przygodę. Szybko okazało się, że będzie ona większa, niż myślałam. Na obozie byłam jedną z najstarszych uczestniczek (tego się spodziewałam), ale też jedyną osobą, która nie jest obecną lub przyszłą instruktorką jogi.
Czułam się jak w filmie, w którym ktoś pomylił castingi, ale nie przejęłam się tym zbytnio — raczej mnie to rozbawiło. Zresztą nikt nie dał mi odczuć, że jestem nie w tym miejscu, w którym powinnam być. Wręcz przeciwnie - poczułam troskę i wsparcie dziewczyn już od pierwszych zajęć (dziękuję Karinie Drożdżyk i Dominice Kaczorowskiej).
Spotkania, które zostają w sercu: Ada Suska i magia wiedzy
Magnesem, który przyciągnął mnie na ten obóz, była Ada Suska. To postać niesamowita - nie tylko trenerka, ale kobieta, która o ludzkim ciele i mózgu wie chyba wszystko. Kobieta guru, która jest nie tylko instruktorką, ale przede wszystkim terapeutką kinezjologiczną (interdyscyplinarna nauka o ruchu człowieka, łącząca anatomię, biomechanikę i psychologię w celu analizy i poprawy funkcji ruchowych).
To właśnie od jej zajęć zaczęłam swoją obozową przygodę. Warsztaty z Adą są wyjątkowe - to jak magiczny spektakl, którego głównym przedmiotem jest Twoje ciało. Słuchając jej, miałam wrażenie, że w końcu ktoś dał mi instrukcję obsługi mojego własnego organizmu.
„Możecie ćwiczyć rozciąganie, proszę bardzo, ale pokażę Wam punkty na ciele, które sprawią, że Wasze zakresy poprawią się od razu”
- powiedziała podczas zajęć.
I wiecie co? Nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, mogłam w skłonie sięgnąć ze swobodą palcami podłogi, choć wcześniej przychodziło mi to z ogromnym trudem. Od tego momentu przepadłam i chciałam tylko więcej.
Magia jest w nas, czyli neurologiczna mapa mózgu
„Neurologiczna mapa mózgu” - tak brzmiał temat zajęć, które prowadziła Olga Kuriata. Ona również pokazała, że sztuczkami, które wpływają na nasz mózg, można osiągnąć o wiele więcej niż wielokrotnym powtarzaniem tej samej asany.
To było niesamowite, jak zwykłym oddechem połączonym z odpowiednim ruchem można oszukać lub pobudzić nasz mózg, by nasze ciało działało lepiej.
Kolejny raz okazało się, że magia jest w nas. Wystarczy tylko znać odpowiednie triki, by pomóc sobie. Pokazała je również Ola Chrzęst, która poprowadziła warsztaty na temat bruksizmu.
Warsztaty, po których moja twarz „odpuściła”
Znacie powiedzenie „zjadł zęby na czymś”? Po warsztatach o bruksizmie rozumiem je zupełnie inaczej. Myślę, że pokazuje ono, jak wiele stresu kosztowało nas zostanie specjalistą w jakiejś dziedzinie życia - bo stres nosimy w szczęce. Sama mam problemy z bruksizmem (choć nie zjadam w nocy zębów, ale przygryzam policzki).
„Chciałam zacząć zajęcia od tego, że często mylimy migrenę z napięciowymi bólami głowy. Pokażę Wam dziś, które mięśnie się Wam napinają i jak je zrelaksować”
- rozpoczęła swoje warsztaty Ola Chrzęst.
Potem każda z nas masowała sobie, zgodnie z jej wskazówkami, kolejne części twarzy, głowy, szyi i dekoltu. Dawno nie czułam takiej lekkości, ale skrzydeł dostałam na warsztatach Magdy Janusz.
Taniec Feniksa, czyli jak popłynęły łzy szczęścia
Warsztaty medytacji w ruchu z Magdą Janusz były niesamowicie poruszającym momentem. Wyobraźcie sobie: najpierw kojące dźwięki handpanu, na którym grał Damian „Urbannello”, a potem nagła zmiana.
Mocna, taneczna muzyka i polecenie: „Uwolnijcie emocje!”.
A na parkiecie - prawdziwe szaleństwo i radość. Wszystko po to, by w kolejnym etapie ponownie się wyciszyć, uwolnić, odpuścić to, co złe, i pomyśleć, jak chcemy się odrodzić. Miałyśmy maski na oczach, więc każda z nas była w swoim świecie. Bujałyśmy się w rytm muzyki i bębna, w który uderzała Magda. Nie widziałam nikogo - byłam sama ze swoimi demonami, które znikały z każdym ruchem.
Wszystko po to, by narodzić się na nowo - jak w pieśni „Feniks”, którą śpiewa ShataQS. Niesamowite uczucie.
A może zostanę instruktorką jogi?
Obóz Olala Camp to najlepsze, co mogłam dla siebie zrobić. Na szczęście nie musiałam niczego zaliczać, nagrywać ani notować jak dziewczyny, które zdobywały tytuł trenerski. Ja odpuściłam. Wybierałam tylko to, co czułam sercem. Kiedy potrzebowałam oddechu - szłam nad nasze piękne, polskie morze.
Dostałam to, czego potrzebowałam. Zatrzymałam się, pobyłam sama ze sobą i wiele się nauczyłam. Gdybym chciała zostać instruktorką jogi, na pewno wybrałabym właśnie „olalayoga”. W sumie… może jeszcze to zrobię. W końcu życie zaczyna się po 50-tce.
Ale chwila… Przecież ja już jestem instruktorką jogi - jogi śmiechu. Ale o tym w kolejnym tekście z cyklu „Mój pierwszy raz po 50-tce”.
A Ty? Co zrobiłaś po raz pierwszy po swoich pięćdziesiątych urodzinach? Napisz do mnie koniecznie. Może następny tekst będzie o Tobie. Pokaż innym dziewczynom, że nic się nie kończy - wszystko dopiero się zaczyna. Pisz na adres: [email protected]
Piszcie, dziewczyny w komentarzach, co chciałybyście zrobić po 50-tce. Niech to będzie Wasza afirmacja.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.