Kiedy napisałam o moim wyjeździe na obóz jogi po 50-tce, nie spodziewałam się lawiny wiadomości. Kobiety zaczęły opowiadać o swoich „pierwszych razach”, które zmieniły wszystko. I nagle stało się jasne: po 50-tce zaczyna się życie, którego wcześniej się nie odważyłyśmy żyć.
Przyznam sie Wam, że serce mi drżało, kiedy klikałam „opublikuj” tekst o moim wyjeździe na obóz Olala Camp.
To była bardzo osobista opowieść o potrzebie zrobienia czegoś dla siebie, bez planu „co ludzie powiedzą”, bez tłumaczenia się z wieku, bez oglądania się za siebie.
Zastanawiałam się, czy zrozumiecie to uczucie, czy będziecie się chciały ze mną dzielić swoimi historiami.
Odpowiedź przyszła szybciej, niż zdążyłam ją sobie wyobrazić. Skrzynka mailowa szybko się zapełniała Waszymi pięknymi opowieściami.
I w każdej z nich powtarzało się jedno zdanie - czasem wprost, czasem między wierszami:
“Pięćdziesiątka nie jest końcem. Jest momentem, w którym wreszcie można zacząć żyć po swojemu.”
Dziś pięć historii. Pięć „pierwszych razów”, które czytałam z wielką radością.
To nie są wielkie, medialne historie. To są decyzje kobiet, które mieszkają obok nas. Pracują, prowadzą domy, żyją zwyczajnym życiem. I właśnie dlatego są tak piękne.
1. Grażyna: pierwszy raz za kierownicą własnego życia
Grażyna z okolic Ciechanowa przez 30 lat była „pasażerką”.
- Mąż mnie woził, syn mnie woził. Czułam się jak paczka
- pisze. W wieku 53 lat, w tajemnicy przed wszystkimi, zapisała się na kurs prawa jazdy.
Czy się bała? Oczywiście, że tak, ale nie tego, że nie zda egzaminu.
-Wstydziłam się, że będę siedzieć w sali z 18-latkami. Myślałam: mój mózg już tego nie ogarnie
- zdradza. Szybko okazało się, że strach miał wielkie oczy, a Grażyna niesamity talent do prowadzenia pojazdów. Zdała za pierwszym razem!
- Dostałam skrzydeł! Jadę gdzie chcę i kiedy chcę. Nie pytam nikogo o zgodę, nie muszę się prosić. Czuję się wolna i spełniona. Teraz muszę zrealizować kolejne marzenie - chcę skoczyć na spadochronie
pisze i wrzuca emotkę: 😜
2. Mariola: Czerwona szminka i sesja foto odminiły życie
Mariola (57 lat) przez lata była tłem.
Beż, szarość, „żeby nie zwracać uwagi”. Żeby nie przesadzać. Żeby nie rzucać się w oczy. Córka namówiła ją na profesjonalną sesję zdjęciową.
-Pół roku trzymałam voucher w szufladzie. Czułam się śmiesznie, myśląc o makijażu w tym wieku
-pisze w mailu.
W końcu córka umówiła jej wizytę w studiu fotograficznym i poszła tam razem z Mariolą.
Najpierw był strach przed obiektywem, a potem… szok.
- Zobaczyłam kobietę, która ma błysk w oku, a nie tylko zmarszczki
-opowiada.
Sesja fotograficzna sprawiła, że nabrała odwagi. Zaczęła się inaczej ubierać i pierwszy raz pomalowała usta na czerwono, gdy szła do pracy.
-Nagle ludzie zaczęli na mnie zwracać uwagę, ale najważniejsze jest to, że ja sama zaczęłam siebie zauważać
-dodaje na końcu swojego listu.
3. Anna: pierwszy kubek, który był „mój”
Anna po 55. roku życia została sama w dużym domu.
Zamiast „zapełniać pustkę”, zrobiła coś, co z zewnątrz wyglądało jak szaleństwo - przerobiła garaż na pracownię ceramiki.
- Nigdy wcześniej nie miałam „czegoś swojego”
- pisze w krótkim liście.
Pierwsze próby były nieidealne. Glina się rozpadała. Ręce nie słuchały.
Sąsiadki pytały, po co jej ten bałagan? Ale Anna nie wracała już do starego rytmu.
Z czasem zaczęły powstawać kubki, potem miski. Po kilku miesiącach spłynęły pierwsze zamówienia. Dziś sprzedaje swoje prace na lokalnych jarmarkach.
I pisze zdanie, które zostaje w głowie na długo:
-Najbardziej uspokaja mnie świadomość, że coś stworzyłam od początku do końca sama. To jest po prostu nie tylko moja pasaj, to jest moje życie.
Anna pokazuje, że można nie tylko spełniać po 50-tce marzenia, ale że można zacząć zupełnie nową historię swojego życia.
4. Beata: powiedziała pierwsze „Hello”
Beata (51 lat) z małej miejscowości pod Kaliszem zapisała się na kurs angielskiego online.
Powód był prosty: wnuki mieszkają w Londynie. Nie chciała już tylko rozmawiać z nimi z translatorem w komórce. Chciała normalności.
Pierwsze lekcje były okropne. Beata bała się powiedzieć nawet „Hello”. Na szczeście lektor okazał się bardzo wyrozumiały, a ona pokonywała kolejne bariery, nie tylko językowe, ale przede wszystkim burzyła blokady w głowie.
Kiedy poleciała do Anglii i sama zamówiła kawę, wydarzyło się coś więcej niż językowy sukces.
- To był moment, w którym poczułam się sprawcza. Nawet jeśli mówię z błędami, to wiem, że będzie tylko lepiej
-pisze.
Czy rozmawia już z wnukami?
- Na razie jeszcze pomaga mi telefon, ale już coraz częściej nie potrzebuję go
-kończy swoją opowieść z dumą.
5. Ewa: przełamała lody z morsami
Ewa (59 lat) całe życie powtarzała jedno słowo: „nie lubię zimna”.
Aż koleżanka z pracy zabrała ją na morsowanie. Rodzina była przekonana, że to zły pomysł.
- „Ewa, ty się przeziębisz od samego patrzenia”
- słyszała.
Pierwsze wejście do lodowatej wody było szokiem. Brak tchu. Panika. Ciało, które mówi „uciekaj”.
A potem coś, czego się nie spodziewała: fala ciepła i spokój, którego nie znała wcześniej.
Dziś Ewa nie opuściła ani jednej niedzieli.
- Jeśli przełamałam lody, to reszta przestaje być straszna
-śmieje się Ewa i zachęca wszystkich to przełamywania barier, ktore są tylko w głowie.
Przyznacie, że te historie pokazują, że po 50-tce możemy wszystko.
A Ty?
- Czy Twój pierwszy raz po 50-tce już się wydarzył?
- A może dopiero czeka, aż nazwiesz go na głos?
Te historie nie są o odwadze w wielkich gestach.
Są o mikrodecyzjach, które zmieniają kierunek życia.
O tym pierwszym kroku, który często nie wygląda jak przełom.
Dziewczyny - chcę usłyszeć Wasze historie.
Możecie napisać w komentarzu albo prywatnie.
Bo być może właśnie Twoja opowieść będzie dla kogoś tym zdaniem, które przeczyta w idealnym momencie i pomyśli:
„Skoro ona mogła, ja też mogę.”
Piszcie na adres: [email protected] lub na Facbooku albo na Instagramie
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.