reklama

Ten film wzrusza i bawi do łez. „Je m'appelle Agneta” to historia, którą pokocha każda kobieta

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Ten film wzrusza i bawi do łez. „Je m'appelle Agneta” to historia, którą pokocha każda kobieta - Zdjęcie główne
Autor: Kadr z filmu/ Instagram | Opis: Najlepszy film, jaki widziałam od lat. „Je m'appelle Agneta” zostaje w sercu na długo. Pokochałam Agnetę!

reklama
Udostępnij na:
Facebook
ONA MA MOCNie przesadzę, jeśli powiem, że to najlepszy film, jaki widziałam w ciągu ostatnich kilku lat. „Je m'appelle Agneta” to nie tylko komediodramat, to lustro, w którym może przejrzeć się każda z nas. I nie zawsze jest to wygodne odbicie… ale jakże potrzebne.
reklama
reklama

Czy kiedykolwiek obudziłaś się z poczuciem, że Twoje życie to starannie ułożona lista zadań, w której zabrakło miejsca na... Ciebie? Jeśli tak, to „Je m’appelle Agneta” nie jest tylko kolejną propozycją na wieczorny seans. To seans terapeutyczny, po którym masz ochotę spakować walizkę, wyłączyć telefon i w końcu zacząć oddychać pełną piersią.

Ten film to coś więcej niż historia, to iskra, która przypomina, że po czterdziestce życie się nie kończy. Ono się dopiero zaczyna, o ile tylko starczy nam odwagi, by przestać być „tłem” dla innych.

O czym naprawdę jest „Je m’appelle Agneta”? Niesamowita historia, którą opowiada o wielu z nas

Fabuła filmu, który możecie zobaczyć na platformie Netflix, uderza w najczulsze struny codzienności. 

reklama

Poznajecie 49-letnią Agnetę,  kobietę, która jest mistrzynią niewidzialności. Jej życie w Szwecji to pasmo przewidywalności: mąż, który bardziej kocha swoje hobby niż rozmowę z nią, dorosłe dzieci, które dzwonią tylko wtedy, gdy czegoś potrzebują, i praca, która dawno przestała dawać satysfakcję i z której w końcu i tak ją wyrzucają. Agneta jest jak szara tapeta w pięknym domu -  wszyscy jej potrzebują, ale nikt jej nie zauważa.

Wszystko zmienia się, gdy pod wpływem impulsu (i kilku kieliszków wina) odpowiada na tajemnicze ogłoszenie. „Poszukiwana opiekunka do “chłopaca” w Prowansji. Wymagana znajomość francuskiego (lub odwaga, by udawać, że się go zna)”.

Agneta zostawia za sobą chłodną Skandynawię  i rusza do serca słonecznej Francji. Na miejscu okazuje się, że jej podopieczny, Einar, to nie mały chłopiec, ale ekscentryczny i bardzo specyficzny starszy pan, a dom, którym ma się opiekować, to rozpadająca się willa pełna kurzu, tajemnic i sztuki. To tutaj, wśród chaosu i francuskiego słońca, Agneta musi odpowiedzieć sobie na pytanie: kim jest?

reklama

Po co żyjesz Agnete?

W znalezieniu odpowiedzi na to pytanie pomaga jej Einar, którego, jak domyślacie się, nasza bohaterka  z początku nie lubi. Ale to właśnie on uświadamia Jej, w którym miejscu życia jest.

EINAR: Po co żyjesz?

AGNETA: Dla dzieci.

EINAR: Jakim okropnym brzemieniem obciążasz własne dzieci! W ogóle się lubisz?

AGNETA: Jasne, że nie!

EINAR: Jasne, że się nie lubisz, skoro nigdy nie zrobiłaś dla siebie niczego, co lubisz. 

To moment, w którym Agneta (i my wraz z nią) uświadamia sobie, że jej „poświęcenie” wcale nie jest darem dla bliskich, lecz ucieczką przed własnym życiem.

Aktorski majstersztyk: Kobieta, w której zobaczysz siebie

reklama

To, co sprawia, że „Je m’appelle Agneta” jest filmową perełką, to mistrzowska obsada. Szczególnie Eva Melander gra porywająco Agnete

 Nie widzimy tu przerysowanej bohaterki z Hollywood, ale  kobietę z jej zmęczeniem w oczach, z lekką nadwagą, z niepewnym uśmiechem i tym charakterystycznym dla wielu z nas „przepraszam, że żyję”. Ewolucja jej postaci - od wycofanej „szarej myszki” do kobiety, która zaczyna nosić seksowną bielizne w kolorze lawendy i głośno się śmiać - jest  zagrana po mistrzowsku.

Partnerujący jej bohaterowie to galeria barwnych postaci, które uczą Agnetę (i nas), że starość może być fascynująca, a przyjaźń nie zna metryki. Relacja Agnety z Einarem to serce filmu - szorstka, zabawna, a ostatecznie głęboko oczyszczająca.

Prowansja, wino i muzyka: Klimat, który leczy duszę

Film jest wizualną ucztą. Kadry skąpane w złocistym słońcu Prowansji sprawiają, że niemal czujemy zapach pieczonych bagietek i świeżych ziół. ]]

Scenografia jest urzekająca - od zaniedbanych, ale klimatycznych wnętrz francuskiej posiadłości, po malownicze targowiska pełne życia. Jest jeszcze kultowe bistro, w którym spotyka się przyjaciele. To oni mają wspaniałą moc i sprawiają, że Agneta odkrywa nowy świat.

Do tego dochodzi świetnie dobrana muzyka, która idealnie oddaje rytm serca głównej bohaterki. To film, który chce się chłonąć wszystkimi zmysłami.

Ma w sobie tę samą magię, którą pokochałyśmy w Bridget Jones (porównanie nie jest przypadkowe, bo momentami  Eva Melander  przypominała mi Renée Kathleen Zellweger ), ale jest dojrzalszy. To Bridget, która dorosła, przeżyła rozczarowania i zamiast szukać księcia na białym koniu, postanowiła sama zostać swoją bohaterką.

Zobacz zwiastun i przeczytaj, pod filmem, dlaczego musisz zobaczyć ten film.

Dlaczego każda kobieta po 40-tce powinna to obejrzeć ten film?

Wiele z nas żyje w pułapce „użyteczności”. Jesteśmy świetnymi matkami, pracownicami, żonami i córkami. Ale gdzie w tym wszystkim jest miejsce na nasze pragnienia? „Je m’appelle Agneta” to lekcja odwagi.

  • Pokazuje, że strach jest naturalny, ale nie może być hamulcem.
  • Udowadnia, że nigdy nie jest za późno, by zmienić dekoracje swojego życia.
  • Uczy, że dbanie o siebie to nie egoizm, to obowiązek wobec własnej duszy.

Wiele kobiet zobaczy w Agnecie swoje odbicie – tę tęsknotę za czymś więcej, za odrobiną szaleństwa. Ale film zadaje też niewygodne pytanie: czy masz odwagę, by tak jak ona, wyjść poza schemat?

Z pewnością będę wracać do tego filmu wiele razy. „Je m’appelle Agneta” zajmuje czołowe miejsce na liście moich ulubionych pozycji filmowych, które poprawiają humor i sprawiają, że życie smakuje lepiej.

Jeśli obejrzałaś  „Je m’appelle Agneta” , podziel się koniecznie swoimi odczuciami w komentarzu.

Jestem ciekawa, czy film uskrzydlił Cię, tak jak mnie?

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo